Licznik od 07.03.2006:
|
|
HENRYK SZUMIELSKI - TRIOLETY
Triolety te nigdy by nie powsta³y, gdyby nie pomoc "Wierszopisa" - programu komputerowego
Tomasza Saluszewskiego. Oczywi¶cie nie by³oby ich tak¿e, gdybym ja nie udzieli³ pomocy
"Wierszopisowi". W przysz³o¶ci zakochany komputer sam napisze wiersz. Niezakochany - nie napisze! Có¿, takie jest ¿ycie.
Triolet o mi³o¶ci, zdradzie i...
Czym mi³o¶æ jest, a czym zdrada?
Wa¿ne kto z kim siê zadaje.
Mo¿e seks to olimpiada?
A, je¶li tak, to nie zdrada.
Mi³o¶æ jest jak infostrada,
Ka¿dy ka¿demu co¶ daje.
Mo¿e wiêc istnieje zdrada,
Tylko, kiedy ból zadaje?
Triolet wyborczy, bez kie³basy.
Kolejne wybory, kogo lud wybierze?
Komu pójdzie w górê, a komu opadnie?
Trudno przewidywaæ w politycznej sferze,
Kogo i dlaczego naród dzi¶ wybierze.
Trzeba instalowaæ poli-p³ywomierze,
Mo¿e dziêki temu nauka odgadnie,
Kogo i dlaczego naród se wybierze,
Komu pójdzie w górê, a komu opadnie.
Triolet têskliwy, o g³upocie.
Ach, gdyby mo¿na znale¡æ takie ziele,
Co je za¿yjesz i ju¿ jeste¶ m±dry,
Od razu stajesz na gromady czele...
Ach, gdyby mo¿na znale¡æ takie ziele,
A wszêdzie tylko sami wielbiciele.
Czciciel wiadomo, czêsto jest mniej m±dry,
Ach, gdyby mo¿na znale¡æ takie ziele,
¯e i wielbiciel bêdzie po nim m±dry.
Triolet bujany, pacierzasty, ku pamiêci.
Ranek dalekie rozko³ysa³ dzwony,
Wiatr - od ¶witu - szele¶ci swe pacierze.
Wchodzisz powoli w konfesjona³ ¿ony,
Coraz gwa³towniej ko³ysz± siê dzwony,
Dzionek przepiêknie bêdzie uwieczniony -
¯ona siê chêtnie do modlitwy bierze.
Poranek wszystkie rozko³ysa³ dzwony,
Coraz ¿arliwiej odmawia pacierze.
Triolet pieszczotliwy.
Pie¶ci³ j± powoli, misternie,
Kontekst by³ raczej filuterny.
Efekty z pocz±tku mizerne,
Lecz pie¶ci³ j± nadal misternie.
Wyzwoli³ emocje bezmierne,
Chocia¿ pozornie by³ do¶æ bierny.
Có¿, pie¶ci³ j± bardzo misternie,
Poza tym by³ tak filuterny...
Triolet marzenny, wonny, z kit± w jamie, wolno lec±cy.
Zapomnieæ o tym, z pamiêci wytrzeæ,
Wolnym ptakiem - jaskó³k± sfrun±æ.
Gawiedzi le¶nej nosa przytrzeæ.
Zapomnieæ troski, z pamiêci wytrzeæ.
Przechytrzyæ lisa, nosa mu przytrzeæ.
I w jego jamê sw± kitê wsun±æ.
I jego jamê sw± woni± wytrzeæ,
I jak ptak wolny, wolno odfrun±æ.
Triolet pierwszomajowy z t³umem: parówek, tirówek, drogówek i z piwem.
Pierwszy maja - piwo, parówki,
Jesz i pijesz i siê przechadzasz.
Zamiast tirówek dzi¶ drogówki.
Pa³aszuj± parówki,
Kontroluj± taksówki,
A ty im nie przeszkadzasz.
Szukasz do pary parówki,
A potem siê z ni± przechadzasz.
Triolet z dziewczyn± , daktylami i wyszeptanym motylem.
Dziewczyna by³a urocza,
Kiedy z rêki jad³a daktyle.
A ¶liczne loczki u krocza...
By³a naprawdê urocza.
S³oñce wyjrza³o zza zbocza,
I ona w tym cudnym przechyle...
By³a doprawdy urocza,
Gdy szepnê³a: "zobacz motyle!"
Triolet o udawanej mi³o¶ci
Ju¿ w raju byli¶my par± istot oddzielnych.
Mi³o¶ci w nas szukano podczas symulacji.
Pomimo zapewnieñ gor±cych... Czy rzetelnych?
Z dwóch istot p³ciowo oddzielnych,
Podczas æwiczeñ przedweselnych,
W wyniku licznych prób - namiêtnych konsultacji...
Z dwóch istot p³ciowo oddzielnych -
Mi³o¶æ wykryto, jako objaw symulacji.
Triolet religijno-pieniê¿ny
Religiê tworzy lud uciskany.
W dobrobycie ¶wiadomo¶æ laicka -
Pieni±dz, Bóg zmitologizowany.
Religiê tworzy lud uciskany.
Pieni±dz czczony i eskortowany,
Taka to ju¿ przezorno¶æ fenicka.
Religiê tworzy lud uciskany,
U bogaczy - ¶wiadomo¶æ laicka.
Triolet ogrodowy, cichutko szeptany
Ró¿aniec cichutko szeptany
Wprost w p³atki ogrodowej ró¿y.
Wiatr w sztachetach - tajne organy.
Ró¿aniec cichutko szeptany
A w niej soki - trzeszcz± membrany,
Lecz czy kto¶ jeszcze to powtórzy?
Triolet cichutko szeptany
Wprost w p³atki ogrodowej ró¿y.
Triolet z sier¶ci± na modnych paniach
Oto nadchodzi mody nowa linia,
Trzeba zwierzêta z futerek wytrzebiæ.
Aby siê paniom w domu przypochlebiæ -
Oto nadchodzi mody nowa linia.
Po co dzi¶ komu jaka¶ krynolina?
Kto w krynolinie mo¿e siê dzi¶ przebiæ?
Na tym polega mody nowa linia
Aby zwierz±tka z futerek wytrzebiæ.
Triolet naæpany jak aktor
By³ mizernym, nêdznym aktorem -
Wzmacnia³ wiêc talent kokain±.
Naæpany królowa³ wieczorem.
By³ wtedy prawdziwym aktorem,
Wzorem dla innych by³ wieczorem,
S³aw± siê cieszy³ i opini±,
¯e tylko wtedy jest aktorem,
Gdy naæpany jest kokain±.
Triolet medalierski z p³askimi cycuszkami
Lico i kszta³ty jej sobie przyw³aszczy³ -
Rzemie¶lnik, co siê trudni³ medalierstwem.
Wzi±³ j± jak walec, wiêc j± mocno sp³aszczy³,
W ten sposób ca³± j± sobie przyw³aszczy³.
Cycuszki i biodra mocno jej sp³aszczy³
Co grzechem by³o i by³o blu¡nierstwem.
Lico i kszta³ty jej sobie przyw³aszczy³ -
Rzemie¶lnik, co siê trudni³ medalierstwem.
Triolet z gêb± w tle.
Pomy¶la³em, strzelê sobie autoportrecik!
Patrzenie na siebie, z w³asn± gêb± oswaja.
I trzeba mieæ przy tym tupecik,
Aby zrobiæ sobie taki autoportrecik.
Oj, niez³y mieæ trzeba tupecik!
A przy tym i duszê rataja,
Aby strzeliæ sobie taki autoportrecik.
Czy to nie za bardzo oswaja?
Triolet duszony w parze
Tworzymy parê raczej zgodn±,
¯yjemy w swoich okleinach.
Tworzymy parê jakby... wodn±.
Opiniê mamy na to zgodn±:
Par± jeste¶my niewygodn± -
Kryjemy siê jak ptaki w trzcinach.
Jeste¶my par± czasem zgodn±,
Dusimy siê w swych okleinach.
Triolet instytucjonalny podszyty strachem i... bólem
Stale cierpimy w instytucji
Gdzie ból wywodz± od boleni.
Gdzie walcz±, w ramach prostytucji,
Aby nie cierpieæ w instytucji.
Czy trzeba zmiany konstytucji?
Czy w niej zapisem, wrêcz ol¶nieni,
W spo³ecznej ¿ycia instytucji,
Czuæ przestaniemy strach boleni?
Triolet ewangeliczny z dusz± anarchisty
On ma naturê anarchisty.
Wy to wiecie. Ja to zgadujê.
Czy trzeba nam ewangelisty?
Pragniemy raczej archiwisty.
Ka¿dy ma ¶wiat swój osobisty
I sobie ¿ycie w nim buduje.
Nie trzeba nam tu anarchisty
Bo on nam wszystko - w nas - zrujnuje.
Triolet zwierz±t domowych zachêcaj±cy do pój¶cia w ich ¶lady
Jest w nas widoczna spokojno¶æ,
Wiêc i siebie udomówcie.
Przyrody bowiem hojno¶æ
Pozwala na spokojno¶æ.
Form ¿ycia ogromna hojno¶æ,
Wiêc lepsz± sobie zamówcie,
Tak± gdzie jest spokojno¶æ,
Jak w nas, wiêc siê udomówcie.
|