Kłamstwa plaży Siła sugestii Ginąca płeć Przyczepka Przykre to... Jacy będziemy? Kanał specjalny Seriale Na golasa proszę... Luźnopis Balowicze i balony Rondo Z pozycji małpy Jesień Paradoksy Role Ogaćcie się porządnie! Uproszczenia Rower Wielkie żarcie Na żywo |
|
Kilka razy spotkałem się z przesadnymi reakcjami ochrony na widok klienta który chce wejść do sklepu. Miałem wrażenie, że ochroniarze są zatrudniani nie przez właściciela sklepu lecz przez konkurencję i ich głównym celem jest zniechęcanie ludzi do zakupów w sklepie, który chronią. Właściwie jest to zachowanie do pewnego stopnia racjonalne, bo skoro wejdzie mało ludzi, to po pierwsze ? jeśli założymy, że procent złodziei jest stały ? wejdzie ich mniej, a po drugie ponieważ będzie ich mniej, to łatwiej będzie ich przypilnować i złapać na gorącym uczynku. Jeśli jednak ochrona zbyt skutecznie zniechęci ludzi do odwiedzania sklepu, wtedy koszty ochrony będą zbyt duże, niewspółmiernie duże do obrotów i ochrona straci pracę, a wkrótce potem sklep splajtuje. Jeśli do tego nie dochodzi, to tylko dlatego, że w odpowiednim momencie właściciel sklepu zaczyna sobie zdawać sprawę, że większe zagrożenie niż złodzieje stanowi sama ochrona. Nie należy do przyjemności opowiadać jakiemuś nieznanemu facetowi co ma się w teczce i dlaczego nie chce się jej zostawić w przechowalni. Teczka mężczyzny jest jak torebka kobiety, po to się ją nosi ze sobą, aby nie upychać wszystkiego w kieszeniach. Nie, jednak to porównanie nie jest zbyt dobre, bo kobiety przeważnie żadnych kieszeni nie mają. Chodzi jednak o to, że zaglądanie do rzeczy osobistych bez powodu, a tylko z czystej ciekawości lub na skutek polecenia przełożonego wydaje mi się niegrzeczne i stresujące. Powód byłby tylko wtedy, gdyby osoba poddana takiej kontroli coś naprawdę ukradła. Inna sprawa, że jeśli firma handlowa uważa, że w tym właśnie mieście jest wyjątkowo dużo złodziei, to nie powinna w ogóle otwierać tu sklepu. Skoro go już jednak otworzyła, być może na skutek chwilowej niepoczytalności, któregoś z szefów, to ma prawo chronić swoją własność. Tego nie neguję. Skoro jednak czyni to tak, jak czyni, czyli napada na bogu ducha winnych ludzi, to może powinna jednak wprowadzić jeszcze bardziej ostre przepisy i egzekwować ich bezwzględne wykonanie. Gdyby były jakieś problemy z pomysłem jak to zrobić, służę: Klienci (klientki oczywiście także), przed wejściem do części handlowej rozbierają się do naga po czym ochrona przeprowadza kontrolę osobistą. Następnie klienci udają się po zakupy. Przemieszczając się pomiędzy regałami cały czas klaszczą, śpiewają i puszczają wiatry, aby wyraźnie było widać, że jeszcze niczego nie ukradli. Po zapłaceniu w kasie, mogą się już ubrać ( o ile w międzyczasie ktoś nie zwędził ich ubrań) i iść do domu. Problem tylko w tym, jak te towary dostarczyć do kasy. Jeśli komuś wydaje się że ten sposób jest zbyt drastyczny, to można także wyposażyć placówkę w system kamer i monitorować klientów w cywilizowany sposób, wykorzystując ochronę do zatrzymywania tych, którzy zostali zarejestrowani przez kamery podczas kradzieży. Może byłoby to nawet taniej, i obroty byłyby większe? Oczywiście nikt nikogo nie zmusza, aby chodził do tego właśnie sklepu, tym bardziej, że w okolicy jest kilka innych, nieźle zaopatrzonych. Może to dobry pomysł, aby tak właśnie zrobić. Tylko gdzie ja kupię Amsterdam Full Extra Strong 8,3? Zresztą do trzech razy sztuka. Jeśli po raz trzeci okaże się, że nie powinienem w tym sklepie robić zakupów, to przestanę. |
| © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone. Webdesign: Mateusz Szumielski 2005. |