Felietony - U mnie! U mnie!::Felietony::Artykuły::Wywiady::Wiersze::Fraszki::Triolety::Limeryki::E-booki
Aforyzmy::Dziwny Słownik::Publikacje::Książki::Bannery::Linki::Autor::::Księga Gości

WYBIERZ FELIETON:


 Nowy Rok...
 O "mapie drogowej".
 Święty Spokój.
 Świat według Word-a.
 Do...
 Gamonie.
 Skrzekot.
 Mądrości narodów.
 Zapiski starszej pani.
 Dziura w myśleniu
 Chopin i Szopen, i...
 Są ludzie, którym czytanie szkodzi
 Bajki, baśnie i rzeczywistość
 A my?
 Po(d)stęp
 Bory i...
 Cyrk nasz widzę ogromny
 Warto było...
 Przegrana płeć.
 Słuchając i patrząc.
 Świat schodzi na psy.
 O rzeczach niemożliwych.
 Zima!
 Karkołomny wywiad o niczym
 Rzeczywistość opaczna
 O poszukiwaniu wspólnych przodków, czyli o przodkologii.
 Tłuste nad Dupą.
 Fachowcy.
 Ludzie.
 Jesienny spacer.
 Badania.
 Noc w lesie.
 Kandydat
 Batmany
 Z k.Raju@i.zeŚwiata
 Rozkołysane życie.
 Jestem kretynem.
 Wiązanka.
 Podzwonne.
 Chuck Norris kontra Strażnicy Arizony.
 Humor i piwo.
 CBOS zbadało...
 Śnieg i głupie pomysły.
 Gra.
 Stres!
 Oszczędność czasu.
 Opera czyli prawo wyboru.
 O człowieku, który rządził...
 O pieniądzach...
 Przez moment...
 Historyjka, a nawet dwie.
 Kłamstwa plaży
 Siła sugestii
 Ginąca płeć
 Przyczepka
 Przykre to...
 Jacy będziemy?
 Kanał specjalny
 Seriale
 Na golasa proszę...
 Luźnopis
 Balowicze i balony
 Rondo
 Z pozycji małpy
 Jesień
 Paradoksy
 Role
 Ogaćcie się porządnie!
 Uproszczenia
 Rower
 Wielkie żarcie
 Na żywo

 

Nowy Rok - zawsze nowy, a my...





Najpierw wszystko stawało się powoli. Ssanie, sprężanie, praca, wydech. Uff! - Jaka piękna kupka! - zachwycali się rodzice. Potem takie ble, ble, ble- oni do mnie, a ja do nich - gsi, gzi, pff... - Ale ładnie mówi! - Co powiedział? - zapytał ojciec, który nie dosłyszał. - Nie potrafię tego powtórzyć - spłoniła się matka. Potem pierwsza jazda tramwajem. Potem na film od lat czternastu. Miałem dwanaście. Tak długo trzeba było czekać na ten od lat osiemnastu. Miałem szesnaście. Nowy Rok nadchodził trochę szybciej niż te poprzednie. Rok musiał się kurczyć, ale astronomowie tego nie zauważyli. Potem wojsko. Najdłuższe dwa lata w moim nastoletnim życiu. Wcześniej pierwsza praca. Wszystko przebiegało jeszcze powoli, chociaż wyraźnie przyśpieszało. W porównaniu z tym, co teraz, to wtedy czas stał w miejscu. Chwilami (a więc od czasu do czasu) przestępował z nogi na nogę. Wtedy kołysał się i wszystko szło do przodu prędzej. Do tyłu także. Aż nadszedł moment, kiedy przestałem śledzić to, co się wokół dzieje. Musiałem obserwować to, co dzieje się w środku, we mnie. Jakieś impulsy, hormony, zauroczenia, zaburzenia, zawirowania. Widziałem to, co tuż za oczami. Dalej nie. Dalej to było za daleko. Chociaż już ktoś poleciał w kosmos. Nikt nie wiedział po co, ale wszyscy się cieszyli. Może poleciał po te pieski, które wysłali tam wcześniej? Nie wszystkie wróciły. Nie mogli sobie z tym dać rady, więc nawet Polaka posłali. Poleciał. Wrócił. Widocznie nie było tu tak źle skoro wrócił. Gdyby tam było lepiej to by został. Nowy Rok... wakacje, Nowy Rok... urlop, Nowy Rok...przeprowadzka. Nowy Rok... nowa praca. Nowy Rok...zabawa. A potem już tylko Nowy Rok, Nowy Rok, Nowy Rok, NowRok, NR, N... Czas tak pędzi, że zapisać się tego nie da. Człowiek staje na chwilę, przy okazji pomyśli. Nie ma okazji, nie myśli. Czasu szkoda. Święto Zmarłych, Boże Narodzenie, Wielkanoc - wtedy pomyśli. A tak, to pracuje i narzeka, narzeka i pracuje. Ile to już lasów wycięto, aby w domu postawić choinki, od chwili kiedy zauważyłem, że czas pędzi? Nie wiem ile. Ostatnio słychać, ze tną puszczę w Amazonii. To jest bardziej groźne niż wycinanie choinek w Polsce. Zresztą u nas tną i sadzą. Trudno będzie posadzić od nowa puszczę.

Czas tak pędzi, że mam wrażenie, iż znajduję się w takim kole ze szczeblami, w którym im szybciej biegnę, tym ono szybciej się kręci. A ja stoję w tym samym miejscu. W kole. Horyzont. Z przodu widzę to, co jeszcze przede mną. Z tyłu nie widzę, ale pamiętam co było. Pierwszy dzień w szkole. Pierwsza miłość. Pierwsza praca. Pierwsza prywatka. Pierwsze piersi. Pierwsze dziecko. Pierwsza podróż za granicę. Pierwsze auto. Pierwsza karta do bankomatu. Pierwszy komputer. Pierwsze kroki w Internecie. Pierwsza strona WWW.

Teraz jest inaczej. Horyzont przede mną jest zamglony. Wzrok słaby. Pierwsze okulary. Pierwsze wnuki. Ostatnie włosy. Kolejne pożegnanie przyjaciela. Ostatnie możliwości. Świat znowu zaczyna się zwężać. Na początku stale się powiększał. I co z tego, że nadal obowiązuje teoria o ekspansji kosmosu. Mój własny kosmos zaczyna się zapadać. Znowu widzę coraz lepiej tylko to, co znajduje się tuż za oczami. Wigilijny stół. Zupa z rodzynkami. Ryba. Makiełki. Wywar z suszonych śliwek. Opłatek. Słychać kolędy. Choinka. Prezenty.



Wesołych Świąt!

I niecierpliwe czekanie na Nowy Rok. Irracjonalna chęć, aby już nadszedł. Kolejny rok. Kolejny nowy. I my... starzy. Ci sami co zawsze, ale inni. Czy lepsi? Może tak. Może nie. Kto to wie? Kto to wie?

Szczęśliwego Nowego Roku!

Henryk Brunon Szumielski - 01.12.2008.






       © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone.                               Webdesign: Mateusz Szumielski 2005.