Felietony - U mnie! U mnie!::Felietony::Artykuły::Wywiady::Wiersze::Fraszki::Triolety::Limeryki::E-booki
Aforyzmy::Dziwny Słownik::Publikacje::Książki::Bannery::Linki::Autor::::Księga Gości

WYBIERZ FELIETON:


 Święty Spokój.
 Świat według Word-a.
 Do...
 Gamonie.
 Skrzekot.
 Mądrości narodów.
 Zapiski starszej pani.
 Dziura w myśleniu
 Chopin i Szopen, i...
 Są ludzie, którym czytanie szkodzi
 Bajki, baśnie i rzeczywistość
 A my?
 Po(d)stęp
 Bory i...
 Cyrk nasz widzę ogromny
 Warto było...
 Przegrana płeć.
 Słuchając i patrząc.
 Świat schodzi na psy.
 O rzeczach niemożliwych.
 Zima!
 Karkołomny wywiad o niczym
 Rzeczywistość opaczna
 O poszukiwaniu wspólnych przodków, czyli o przodkologii.
 Tłuste nad Dupą.
 Fachowcy.
 Ludzie.
 Jesienny spacer.
 Badania.
 Noc w lesie.
 Kandydat
 Batmany
 Z k.Raju@i.zeŚwiata
 Rozkołysane życie.
 Jestem kretynem.
 Wiązanka.
 Podzwonne.
 Chuck Norris kontra Strażnicy Arizony.
 Humor i piwo.
 CBOS zbadało...
 Śnieg i głupie pomysły.
 Gra.
 Stres!
 Oszczędność czasu.
 Opera czyli prawo wyboru.
 O człowieku, który rządził...
 O pieniądzach...
 Przez moment...
 Historyjka, a nawet dwie.
 Kłamstwa plaży
 Siła sugestii
 Ginąca płeć
 Przyczepka
 Przykre to...
 Jacy będziemy?
 Kanał specjalny
 Seriale
 Na golasa proszę...
 Luźnopis
 Balowicze i balony
 Rondo
 Z pozycji małpy
 Jesień
 Paradoksy
 Role
 Ogaćcie się porządnie!
 Uproszczenia
 Rower
 Wielkie żarcie
 Na żywo

 

Święty Spokój



A daj ty mi święty spokój! Takie słowa słyszał pewnie każdy z nas. Wielu ludzi pragnie spokoju. Chcą robić swoje i nie przejmować się innymi. Takie proste marzenie. Na ogół trudne do spełnienia. Tym bardziej, że są także tacy, których spokój innych wkurza. Można także ów "święty spokój" potraktować dosłownie.

Widzisz tych wszystkich, którzy przyszli. Koledzy i koleżanki. Ci, którzy jeszcze nie zeszli. Ale tylko ci, którzy lubią życie towarzyskie, i ci, którzy chcą zobaczyć na kogo jeszcze mogą liczyć, gdyby nadeszła ich kolej. Niektórzy pchają się bliżej. Chcą mieć pewność, że ty to ty, że już nie przyjdziesz na imieniny, że nie postawisz wódki na swoich. Sprawdzają jak wyglądasz.

Martwią się, że nie zdążyli wcześniej z tobą porozmawiać, że jesteś taki trupioblady. Idą za tobą. Ci w dalszej odległości opowiadają sobie kawały. Wspominają jaki niezły numer z ciebie był. Ktoś głośno się zaśmieje. Zaraz zawstydzony wbija wzrok w ziemię, patrzy na czubki swoich butów. Trochę mu wstyd tego śmiechu i tego, że buty ma niezbyt czyste. Ale twoja historia, to także jego historia. Wtedy byliście razem. Wielu z tych, którzy tu są, także. Przyszli pożegnać przeszłość. Liczą ilu ich jeszcze pozostało. Zastanawiają się, kto będzie następny. Słuchają dudnienia desek pod naporem rzucanej ziemi.

Już nie musisz się martwić rachunkami. Za gaz, za prąd, za telefon, za czynsz... Teraz masz święty spokój. Święty? A jeśli potem jest gorzej? Może tam gdzie idziesz żyje się ciężej? Może jest nudnie, albo piekielnie źle? A może dalej nic już nie ma, Świętego Spokoju także? Takie myśli ich nachodzą. Szybko starają się zapomnieć o tych wątpliwościach. Rozchodzą się powoli, niechętnie. Podświadomie czują, że statystycznie rzecz ujmując, jest mało prawdopodobne, iż umrą tu, na cmentarzu, podczas pogrzebu kolegi.

Ale kiedy tylko stąd wyjdą, poza mury, tam czyha normalne życie. Pierwszy lepszy samochód może je zakończyć. Nie tylko samochód. Znowu ktoś wybucha śmiechem i... zaczyna kaszleć. Tak, to nie był śmiech. To zwyczajny kaszel. Właśnie ktoś wyobraził sobie, że gdyby umarł tu i teraz, to i tak by go stąd gdzieś wywieźli, przebadali, ustalili przyczynę zgonu, i ponownie przywieźli, aby pochować. Cóż za zbędna mitręga. Życie jest śmieszne i boli.

Szczególnie na starość. Najwięcej nachodzi się ten, który będzie żył najdłużej. Tam i z powrotem. Tam i z powrotem. Kiedy pewnego dnia na pogrzeb przyjdzie tylko on, będzie to widoczny znak, że zbliża się jego pora. Znowu kołaczą po głowach myśli: Jak tam jest? Przyjmą od razu, czy każą czekać? A może uda się uciec jakoś przed tym ostatecznym osądem? Może by się tak spalić, skremować, rozsypać prochy na wietrze? Nie ma ciała, nie ma winnego, nie ma kary.

A jeśli po śmierci niczego nie ma? Głupio jakoś tak tylko robaki karmić. Bez sensu. Więc jeśli jednak jest to życie po życiu, to czy tam będą czekali na nas przyjaciele, czy się spotkamy? I czy będą czekali ci, których skrzywdziliśmy, aby nam odpłacić pięknym za nadobne? Czy potrafimy się odnaleźć w nowym środowisku, zasymilować? Przedsmak Świętego Spokoju znowu pryska. Trzeba się spieszyć, bo zaraz odjedzie autobus. Jutro trzeba oddać pieniądze pożyczone na rozwód. I po co się tak wykosztowałam - myśli delikwentka - zaraz potem on umarł. Autobus właśnie odjeżdża. Pies pewnie znowu nalał na dywan...

Wierzący zwątpią, niewierzący uwierzą. Wszystko przed nami! A Święty Spokój? A dajcie wy mi wszyscy święty spokój! Jutro znowu trzeba iść do pracy, czas rozmyślań minął. Trwa walka o przeżycie. Tu i teraz. Większość chce żyć jak najdłużej. Czy to skutek braku wiary w to, że ciąg dalszy nastąpi, czy tylko instynkt?



Henryk Brunon Szumielski - 04.11.2008






       © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone.                               Webdesign: Mateusz Szumielski 2005.