Chopin i Szopen, i... Są ludzie, którym czytanie szkodzi Bajki, baśnie i rzeczywistość A my? Po(d)stęp Bory i... Cyrk nasz widzę ogromny Warto było... Przegrana płeć. Słuchając i patrząc. Świat schodzi na psy. O rzeczach niemożliwych. Zima! Karkołomny wywiad o niczym Rzeczywistość opaczna O poszukiwaniu wspólnych przodków, czyli o przodkologii. Tłuste nad Dupą. Fachowcy. Ludzie. Jesienny spacer. Badania. Noc w lesie. Kandydat Batmany Z k.Raju@i.zeŚwiata Rozkołysane życie. Jestem kretynem. Wiązanka. Podzwonne. Chuck Norris kontra Strażnicy Arizony. Humor i piwo. CBOS zbadało... Śnieg i głupie pomysły. Gra. Stres! Oszczędność czasu. Opera czyli prawo wyboru. O człowieku, który rządził... O pieniądzach... Przez moment... Historyjka, a nawet dwie. Kłamstwa plaży Siła sugestii Ginąca płeć Przyczepka Przykre to... Jacy będziemy? Kanał specjalny Seriale Na golasa proszę... Luźnopis Balowicze i balony Rondo Z pozycji małpy Jesień Paradoksy Role Ogaćcie się porządnie! Uproszczenia Rower Wielkie żarcie Na żywo |
|
Chopin i Szopen, i... Nieszczęścia chodzą parami, a awarie są jak seryjni mordercy. Jedna zepsuta lodówka cię nie wykończyła? To zaraz psuje się spłuczka, i odkleja od podłoża muszla klozetowa. Jeszcze się trzymasz? Więc na dokładkę pojawia się kilka usterek w samochodzie. Naprawiłeś? Bateria w łazience zaczyna przepuszczać tylko zimną wodę. Nie masz dość? Więc ta w kuchni również przyłącza się do buntu. Żyjesz? Jeszcze nie wiesz co przed tobą. W końcu wymiękasz i zaczynasz myśleć, że jeśli popsuje się odkurzacz i zamrażarka, a może nawet padnie instalacja elektryczna i komputer, to włazisz na drzewo. Tam skąd małpy, dawno temu, zeszły. Małpy na drzewach miały lepiej niż ludzie w domach. Co im mogło się zepsuć? Chyba tylko gałąź. Ta zepsuta, małpia gałąź, to my - ludzie, najsłabsze ogniwo ewolucji. Psujemy się systematycznie. To widać. Tego nie warto udowadniać. Szkoda czasu. Nikt nas nie naprawi. Nikt nie ma w tym interesu, a już najmniejszy przyroda. Ona bez nas odetchnie. Znowu będzie sobą, i u siebie. Przyroda chętnie ukatrupi ostatniego przedstawiciela naszego gatunku i przypilnuje, aby małpom znowu jakiś głupi pomysł nie przyszedł do głowy. Po co, komu taki ktoś, kto potrafi pisać i czytać? Jeśli już w ogóle jakikolwiek człowiek jest potrzebny, to taki, który zna się na hydraulice, na elektryczności, na murarce, i na stolarstwie. Póki ludzie istnieją to potrzebni są fachowcy. Między innymi od mokrej roboty. Hydraulicy właśnie. Takiemu żadna bateria nie podskoczy, a każda rura profilaktycznie stara się nie pękać. To czytanie i pisanie, to umiejętności zbędne, pasożytnicze, kosztowne, czasochłonne. Właśnie czytam biografię Chopina. Napisał ją Adam Zamojski, wiele lat temu. Jeszcze dawniej żył Chopin. Jakże inny od tego Szopena, o którym uczono mnie w szkole. Ten szkolny, to smutas, nudziarz, gruźlik i geniusz. Gruźlicy dostał pewnie przez tą George Sand, o której w szkole także wspominano. Baba paliła cygara.. Dym. O gruźlicę łatwo, a może nawet o raka płuc. Chopin był całkiem inny. Wesoły. Mógłby zrobić karierę jako mim, parodysta, karykaturzysta, albo satyryk. Nie tylko wzdychał i szlochał, ale także kochał. I to tak, że złapał jakąś francę, która mu trochę humor psuła, i kontakty męsko-damskie utrudniała. A jak grał? Cudnie! W nosie miał zasady. Nawet palcami po klawiaturze przebierał według własnego uznania, a nie według reguł. Był wielki i miał wielkich wokół siebie. Przyjaźnił się z Lisztem, Berliozem, Mendelssohnem, Hillerem i kilkoma innymi. Na brak towarzystwa nie narzekał. Nic mu się nie psuło, poza stosunkami męsko-damskimi. Nie wiem jeszcze wszystkiego, bo jako małpa posiadająca umiejętność czytania - czytam. Kiedy skończę, wtedy będę wiedział. Domyślam się, że brak żony, i dostatek pieniędzy, nie zmuszał go do naprawy czegokolwiek. Zresztą, nie wyczytałem, aby cokolwiek mu się psuło. Stale był gdzieś zapraszany. Stale przesiadywał, biesiadował, flirtował i grał. Nie to, co ja, "specjalista" od mokrej roboty - dwie baterie naprawiłem, jedną zepsułem, a woda nadal kapie. Wokół czai się jeszcze kilku "seryjnych" i może dołączy do tej niemałej już gromadki popaprańców - telewizor, kilka lamp, mikser, młynek do kawy... O przepraszam, za bardzo się rozpędzam. Młynek wyrzuciłem kilka lat temu, zaraz po tym, jak go naprawiłem, a on nawet tego nie zauważył. Arogant. Chopin miał lepiej. Przynajmniej do polowy swojej biografii. Co dalej? To się dopiero okaże. Henryk Brunon Szumielski - 30-12-2007. |
| © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone. Webdesign: Mateusz Szumielski 2005. |