Są ludzie, którym czytanie szkodzi Bajki, baśnie i rzeczywistość A my? Po(d)stęp Bory i... Cyrk nasz widzę ogromny Warto było... Przegrana płeć. Słuchając i patrząc. Świat schodzi na psy. O rzeczach niemożliwych. Zima! Karkołomny wywiad o niczym Rzeczywistość opaczna O poszukiwaniu wspólnych przodków, czyli o przodkologii. Tłuste nad Dupą. Fachowcy. Ludzie. Jesienny spacer. Badania. Noc w lesie. Kandydat Batmany Z k.Raju@i.zeŚwiata Rozkołysane życie. Jestem kretynem. Wiązanka. Podzwonne. Chuck Norris kontra Strażnicy Arizony. Humor i piwo. CBOS zbadało... Śnieg i głupie pomysły. Gra. Stres! Oszczędność czasu. Opera czyli prawo wyboru. O człowieku, który rządził... O pieniądzach... Przez moment... Historyjka, a nawet dwie. Kłamstwa plaży Siła sugestii Ginąca płeć Przyczepka Przykre to... Jacy będziemy? Kanał specjalny Seriale Na golasa proszę... Luźnopis Balowicze i balony Rondo Z pozycji małpy Jesień Paradoksy Role Ogaćcie się porządnie! Uproszczenia Rower Wielkie żarcie Na żywo |
|
Są ludzie, którym czytanie szkodzi. Są książki, które wzbudzają agresję. Właśnie zacząłem czytać jedną z nich. "Najdowcipniejszego, najbardziej oryginalnego i najbardziej eleganckiego autora amerykańskiego" - to wyczytałem w jakiejś recenzji, która mnie zachęciła do czytania. Dojechałem do połowy i musiałem trzymać się za ręce, aby nie wrzucić jej do kosza na śmieci. Zwyciężył szacunek do książek w ogóle, i to, że książka nie była moja. Takiej ilości pustosłowia, bzdur, miałkości i nijakości dawno nie miałem przed oczyma. Zdarza się, że czytając książkę podziwiam autora i wzdycham, że ja nie posiadam talentu na jego miarę. Ale w tym wypadku ucieszyłem się, że to nie ja jestem tym wybitnym autorem, bo chyba musiałbym wyjechać z miasta, aby nie patrzeć w oczy rodzinie i znajomym. Być może wspomniana książka jest bardzo dobra, a autor rzeczywiście lata wysoko i jest najbardziej amerykański z Amerykanów, a ja po prostu za mały jestem, aby pojąć ogrom treści w niej zawartej. A może po prostu nie lubię tego, co amerykańskie? Nie rozumiem doskonałości amerykańskiej kuchni, nie podziwiam ich prezydenta, nie przepadam za najlepszymi w świecie hollywoodzkimi filmami, nie zazdroszczę najlepszego na świecie systemu podsłuchiwania obywateli. Przez chwilę tylko zainteresowałem się doskonałością stażystek w Białym Domu, a najbardziej tą, która lubiła się bawić najlepszymi na świecie cygarami. To zainteresowanie jednak szybko minęło. Nigdy nie marzyłem o zwiedzaniu Nowego Jorku, i Stanów w ogóle. Owszem chciałbym pojechać na chwilę do Kanady, na kilka dni do Meksyku, na kilkanaście do Wenezueli i Peru. To także Ameryka. Nie podobała mi się podróż amerykańskich F16 do Polski, ale bardzo się cieszę, że po drodze nie spadły, lecz doleciały. Źle mi się kojarzy offset z nimi związany, który podobno jest dla nas bardzo korzystny. Widocznie ja zwyczajnie nie lubię tego, co najlepsze na świecie. Więc, pewnie nie mam racji z tą książką, której nie wyrzuciłem do kosza, bo facet, który nie przepada za amerykańską doskonałością nie może być obiektywny w jej ocenie. Zresztą tu nie chodzi tylko o to, co amerykańskie, chodzi o to, że to, co reklamowane jest jako NAJ, najczęściej wcale takie nie jest. Prosty przykład - konkursy piękności. Przecież nie ma, i nigdy nie będzie, jednej najładniejszej kobiety. Zawsze jest kilkaset, a może nawet kilkaset tysięcy najładniejszych i te okrzyczane, nie wszystkie się w tej grupie mieszczą. Dawniej wszystko co najlepsze na świecie mieli Rosjanie, teraz mają to Amerykanie, a w przyszłości będą to pewnie Chińczycy, po nich Hindusi, a po nich... W samym określeniu "najdowcipniejszy" kryje się pułapka. Znaczy dowcipny w każdym zdaniu, bo w innym przypadku byłby mniej dowcipny, niż ten, który jest dowcipny w co drugim zdaniu itp., itd. A "najbardziej oryginalny" oznacza, że inni autorzy są mniej oryginalni, więc pewnie są i tacy, którzy w ogóle oryginalni nie są. Chciałbym poznać listę tych oryginałów i tych falsyfikatów. Czytałbym tych, których nie ma na żadnej z tych list. Pozostaje jeszcze "najbardziej elegancki" - tu, podobnie jak z urodą, jest to kwestia gustu odbiorcy. Na moim przykładzie wyraźnie widać, że są na świecie ludzie, którzy nie powinni czytać najlepszych na świecie książek, i tacy, którym czytanie szkodzi. Zaczynam rozumieć tych, którzy nie czytają. Może to oni mają rację? Henryk Brunon Szumielski - 04.01.2008. |
| © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone. Webdesign: Mateusz Szumielski 2005. |