Felietony - U mnie! U mnie!::Felietony::Artykuły::Wywiady::Wiersze::Fraszki::Triolety::Limeryki::E-booki
Aforyzmy::Dziwny Słownik::Publikacje::Książki::Bannery::Linki::Autor::::Księga Gości

WYBIERZ FELIETON:


 Rzeczywistość opaczna
 O poszukiwaniu wspólnych przodków, czyli o przodkologii.
 Tłuste nad Dupą.
 Fachowcy.
 Ludzie.
 Jesienny spacer.
 Badania.
 Noc w lesie.
 Kandydat
 Batmany
 Z k.Raju@i.zeŚwiata
 Rozkołysane życie.
 Jestem kretynem.
 Wiązanka.
 Podzwonne.
 Chuck Norris kontra Strażnicy Arizony.
 Humor i piwo.
 CBOS zbadało...
 Śnieg i głupie pomysły.
 Gra.
 Stres!
 Oszczędność czasu.
 Opera czyli prawo wyboru.
 O człowieku, który rządził...
 O pieniądzach...
 Przez moment...
 Historyjka, a nawet dwie.
 Kłamstwa plaży
 Siła sugestii
 Ginąca płeć
 Przyczepka
 Przykre to...
 Jacy będziemy?
 Kanał specjalny
 Seriale
 Na golasa proszę...
 Luźnopis
 Balowicze i balony
 Rondo
 Z pozycji małpy
 Jesień
 Paradoksy
 Role
 Ogaćcie się porządnie!
 Uproszczenia
 Rower
 Wielkie żarcie
 Na żywo






















































 

Karkołomny wywód o niczym.



Świat jest coraz bardziej dziwny. Niektórzy twierdzą, że dzięki temu, życie jest bardziej interesujące, bo rozrywką zajmują się wszyscy, a nie tylko satyrycy. Zresztą satyryków jest jak gdyby coraz mniej. Kupili ziemię i udają rolników. Od czasu do czasu tylko powiedzą, lub napiszą coś śmiesznego. Za to w okrągłym obiekcie w sercu Polski kabaret leci na okrągło. Częste transmisje telewizje i liczne wywiady z szołmenami powodują, że widownia nie ma już siły się śmiać. Wzdycha tylko bezsilnie patrząc jak mocują się ze sobą satyryczne potęgi. A jest, o co walczyć, bo kiedy jeden coś powie, to drugi ma obowiązek odpowiedzieć. Nawet, jeśli nie chce, bo przecież:



Tylko błazen,
Puszcza kpiny płazem.


A tytuł błazna nie jest zbyt nobilitujący dla ludzi, którzy czują się, co najmniej kandydatami na królów. Sporo radości mają także mieszkańcy okolicznych księstw, którzy nie tylko oglądają nasz program rozrywkowy, ale starają się również wziąć w nim udział poprzez złośliwe komentarze. W końcu dochodzi do tego, że mężem stanu jest całkiem ktoś inny niż moglibyśmy przypuszczać, bo:



Mężem stanu, drogie panie,
To on jest, kiedy jest w stanie.



Nie wiem czy pojęcie "mąż stanu" nie powinno wypaść z obiegu, jako niepoprawne politycznie, gloryfikujące tylko jedną płeć. Dla równowagi należy wprowadzić także definicję "żona stanu". Nie napisałem "żony stanu", bo to by sugerowało, że "stan" może mieć kilka "żon", a to także, ze względu na poprawność moralną, nie byłoby właściwe. Samo słowo "stan" jest z gruntu złe, bo kojarzy się od razu ze Stanem X, który kandydował, i z "poważnym stanem", co brzmi niepokojąco. "Stanie" jako pochodna od wyrazu "stoi" ma wyraźnie charakter pornograficzny, chociaż nie spełnia wszystkich warunków, jeśli tkwi w bezruchu. Na wszelki wypadek z takich dwuznaczności warto zrezygnować, bo przecież zawsze czymś to można zastąpić. Na przykład "bazuje" lub "stacjonuje". Słowo "stan" tezaurus Billa Gatesa - nie wiadomo dlaczego - proponuje zastąpić słowem: "kibić", ewentualnie "biodra" - lecz to odpada ze względu na skojarzenia erotyczne, lub słowem "talia" - odpada ze względu na budzenie zainteresowania hazardem. Pozostaje więc nam tylko przyjąć ostatnią propozycję Billa - słowo "pas". To pasuje do wojskowego drylu. Z niczym szkodliwym się nie kojarzy, co najwyżej z koniecznością wychowania młodzieży, a z tym może nie zgodzić się tylko sama młodzież.



Porzućmy już te rozważania semantyczne, bo przecież liczą się skróty myślowe, a nie dłużyzny. Zresztą wśród polityków jest wielu mężów słusznej postury umysłowej, którzy widzą nie tylko tu i teraz, ale także tam i przedtem. Niestety nie brakuje w Polsce dupków, którzy złośliwie twierdzą, że:



Nie każda głowa chora,
To zaraz Wernyhora.



Henryk Brunon Szumielski - 06.02.2007.

       © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone.                               Webdesign: Mateusz Szumielski 2005.