Felietony - U mnie! U mnie!::Felietony::Artykuły::Wywiady::Wiersze::Fraszki::Triolety::Limeryki::E-booki
Aforyzmy::Dziwny Słownik::Publikacje::Książki::Bannery::Linki::Autor::::Księga Gości

WYBIERZ FELIETON:


 O poszukiwaniu wspólnych przodków, czyli o przodkologii.
 Tłuste nad Dupą.
 Fachowcy.
 Ludzie.
 Jesienny spacer.
 Badania.
 Noc w lesie.
 Kandydat
 Batmany
 Z k.Raju@i.zeŚwiata
 Rozkołysane życie.
 Jestem kretynem.
 Wiązanka.
 Podzwonne.
 Chuck Norris kontra Strażnicy Arizony.
 Humor i piwo.
 CBOS zbadało...
 Śnieg i głupie pomysły.
 Gra.
 Stres!
 Oszczędność czasu.
 Opera czyli prawo wyboru.
 O człowieku, który rządził...
 O pieniądzach...
 Przez moment...
 Historyjka, a nawet dwie.
 Kłamstwa plaży
 Siła sugestii
 Ginąca płeć
 Przyczepka
 Przykre to...
 Jacy będziemy?
 Kanał specjalny
 Seriale
 Na golasa proszę...
 Luźnopis
 Balowicze i balony
 Rondo
 Z pozycji małpy
 Jesień
 Paradoksy
 Role
 Ogaćcie się porządnie!
 Uproszczenia
 Rower
 Wielkie żarcie
 Na żywo






















































 



O poszukiwaniu wspólnych przodków, czyli o przodkologii.

Rzecz wcale nie będzie o genealogii, chociaż genealodzy mogą okazać się doskonałymi tropicielami, ze względu na swoje doświadczenie, pasję, dociekliwość, umiejętność kojarzenia faktów i sprawdzone metody weryfikacji uzyskiwanych wyników.


Felieton ten, chociaż o poszukiwaniu przodków, innymi przodkami będzie się zajmował, bo nie o rodowody tu chodzi. Chodzi raczej o odkrywanie i badanie panujących obecnie, i w przeszłości, stosunków społecznych. Socjolodzy także, więc mogą przy tym znaleźć zatrudnienie.


Ogromne zasługi dla nowej dziedziny badań naukowych - którą można umownie nazwać przodkologią - ma część działaczy jednej z partii rządzących i media, które nadały całej sprawie odpowiednią rangę. Niestety media nie poznały się na znaczeniu nowej dziedziny wiedzy dla życia społecznego i operują pojęciem seksafera, co z góry zakłada naganność podawanych przykładów. To pruderia i zakłamanie, bo tego typu stosunki społeczne są podstawą istnienia społeczeństwa i występowały zawsze. Nigdy jednak nie stanowiły o pracy rządu i nie budziły tak wielkiego zainteresowania. Teraz wszyscy starają się dociec, kto z kim sypiał i nie zasypiał. Oczywiście znaleźli się tacy, którzy zaczynają sypać. Co ciekawe, kobiety znacznie chętniej ujawniają swoich partnerów niż skromni i powściągliwi panowie. Cóż, kobiety zawsze były bardziej gadatliwe.


Kiedyś dużym powodzeniem cieszyły się książki typu, "Kto jest kim w Polsce?". Teraz pewnie zaczną powstawać dzieła, "Kto z kim w Polsce!" Można, co prawda parafrazować tytuł wymyślony przez Lenina "Kto kogo?", ale Włodzimierz Illicz miał raczej coś innego na myśli. Dzisiaj, jak nigdy przedtem, wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nic tak ludzi nie łączy jak wspólny przodek. Kiedy uda nam się ustalić wszystkie powiązania, to nie tylko będziemy wiedzieli co nas łączy z panią profesor z Gdańska i z magazynierem z Gliwic, ale lepiej także zrozumiemy otaczający nas świat. Rzeczywistość stanie się zrozumiała, powiązania jasne, decyzje oczywiste, awanse zapracowane, a upadki będą miały swoją przyczynę. Otworzą się nam oczy na wiele spraw i poznamy rzeczywiste stosunki panujące w naszym społeczeństwie. Miłość i nienawiść znajdzie swoje racjonalne wytłumaczenie. Koniec domysłów, fałszywych oskarżeń i naciąganych interpretacji. Wystarczy, ze każdy ujawni szczerze wszystkie przodki, które poznał. Powstanie wspaniałe drzewo ginekologiczne, obejmujące na początku kraj, a potem także obejmie łączące nas stosunki międzynarodowe. Możemy stać się prekursorami w nowej dziedzinie badań. Do tej pory wskazywaliśmy raczej na to, co ludzi dzieli, teraz zajmiemy się tym co łączy, i kogo, z kim.


Wyobrażacie sobie partię polityczną, która powstanie na bazie nowo odkrytych powiązań? Jakie to daje nowe możliwości? Nie tylko trudy pracy ustawodawczej w sejmie, ale i jaka przyjemność w biurze? Niektórzy twierdzą, że taka partia już istnieje. Ale co innego spontaniczne działanie, a co innego dobrze zorganizowana praca.



Henryk Szumielski - 08.12.2006.

       © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone.                               Webdesign: Mateusz Szumielski 2005.