Noc w lesie. Kandydat Batmany Z k.Raju@i.ze¦wiata Rozko³ysane ¿ycie. Jestem kretynem. Wi±zanka. Podzwonne. Chuck Norris kontra Stra¿nicy Arizony. Humor i piwo. CBOS zbada³o... ¦nieg i g³upie pomys³y. Gra. Stres! Oszczêdno¶æ czasu. Opera czyli prawo wyboru. O cz³owieku, który rz±dzi³... O pieni±dzach... Przez moment... Historyjka, a nawet dwie. K³amstwa pla¿y Si³a sugestii Gin±ca p³eæ Przyczepka Przykre to... Jacy bêdziemy? Kana³ specjalny Seriale Na golasa proszê... Lu¼nopis Balowicze i balony Rondo Z pozycji ma³py Jesieñ Paradoksy Role Ogaæcie siê porz±dnie! Uproszczenia Rower Wielkie ¿arcie Na ¿ywo |
|
Noc w lesie. Czasem warto wyjechaæ z miasta. Noce w lesie s± inne. Przekona³em siê o tym, kiedy na zaproszenie kilku swoich kolegów pojecha³em na grilla. Zaczêli¶my w dzieñ, skoñczyli¶my w nocy. Pogoda dopisa³a, a komary nie, wiêc by³o piêknie. Kiedy siê zrobi³o ciemno widaæ by³o niebo. Ca³kiem inne ni¿ to, które widzê przez okno swojego mieszkania. Na tym le¶nym niebie by³o o wiele wiêcej gwiazd. I ku zaskoczeniu nas wszystkich by³ ca³kiem spory ruch. W³a¶nie ponad nami przelatywa³ samolot migaj±c czerwonym i bia³ym ¶wiat³em, a potem... Najpierw my¶leli¶my, ¿e to drugi samolot, ale to wygl±da³o jak gwiazda, by³o od samolotu znacznie wy¿ej i przesuwa³o siê do¶æ szybko. To by³ Pluton wkurzony, ¿e go astronomowie wyrzucili z rodziny planet. Szybko odlatywa³ z okolic nie¿yczliwej mu Ziemi w stronê lepszych zak±tków wszech¶wiata. Powa¿nie mówi±c, to musia³ byæ satelita. Po chwili jaki¶ inny satelita, po trochê innym ³uku, pêdzi³ za tym pierwszym. Nie mia³em czasu, aby ca³y czas trzymaæ g³owê zadart± do góry, bo przecie¿ trzeba by³o tak¿e je¶æ, piæ i rozmawiaæ. Ale ten kosmiczny ruch zrobi³ na mnie du¿e wra¿enie. Okazuje siê, ¿e nie tylko nasze drogi s± zat³oczone. Nied³ugo mo¿e siê okazaæ, ¿e nad naszymi g³owami tak¿e zaczynaj± robiæ siê korki. Wszystko przed nami. Warto pojechaæ do Fromborka, pój¶æ do planetarium i wys³uchaæ ciekawych opowie¶ci o gwiazdach, konstelacjach, mg³awicach, planetoidach, kometach i planetach. Ale jeszcze lepiej pojechaæ gdzie¶ z dala od miejskich ¶wiate³ i popatrzeæ w prawdziwe niebo. Ka¿da okazja jest dobra, spotkanie przy grillu tak¿e. Wcze¶niej, nim zapad³ zmrok wziêli¶my lekcjê nauki gry w golfa, któr± przeprowadzi³ jeden z biesiadników, który przyby³ z prawdziwym kijem golfowym i prawdziw± pi³eczk± do gry w golfa. Prawdziwy golfista, tak jak prawdziwy mê¿czyzna, nigdy nie rozstaje siê ze swoim sprzêtem. Podczas nauki machania kijem, równie czêsto jak pi³eczka, lecia³a w górê kêpka wyrwanej przez pocz±tkuj±cego kandydata na golfistê trawy. Gra w golfa zaczyna³a mnie wci±gaæ. Wysi³ek ¿aden. ¦wie¿e powietrze. Ruch. Towarzystwo. Niez³y sport. Tylko ceny sprzêtu i odleg³o¶æ od pó³ golfowych, i op³aty za ich korzystanie psuj± pierwotny zapa³. Poza tym do emerytury jeszcze mi kilka lat brakuje, a teraz nie mam czasu. A potem? Zobaczymy. Wracali¶my przez las, w piêknej ciemno¶ci. Od czasu do czasu przy¶wiecali¶my tylko mini-latark± czy przypadkiem nie zboczyli¶my z drogi. W koñcu pojawi³y siê pierwsze ¶wiat³a. Zgas³y gwiazdy. Satelity gdzie¶ znik³y. Pojawi³y siê uliczne latarnie. Znowu byli¶my w mie¶cie. To by³a mi³a przygoda. Ot, zwyk³e spotkanie przy kie³basce i piwie po³±czone z nauk± astronomii, astronautyki i golfa. Lato 2006 uwa¿am za zamkniête. Henryk Szumielski - 28.08.2006. |
| © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrze¿one. Webdesign: Mateusz Szumielski 2005. |