Kandydat Batmany Z k.Raju@i.ze¦wiata Rozko³ysane ¿ycie. Jestem kretynem. Wi±zanka. Podzwonne. Chuck Norris kontra Stra¿nicy Arizony. Humor i piwo. CBOS zbada³o... ¦nieg i g³upie pomys³y. Gra. Stres! Oszczêdno¶æ czasu. Opera czyli prawo wyboru. O cz³owieku, który rz±dzi³... O pieni±dzach... Przez moment... Historyjka, a nawet dwie. K³amstwa pla¿y Si³a sugestii Gin±ca p³eæ Przyczepka Przykre to... Jacy bêdziemy? Kana³ specjalny Seriale Na golasa proszê... Lu¼nopis Balowicze i balony Rondo Z pozycji ma³py Jesieñ Paradoksy Role Ogaæcie siê porz±dnie! Uproszczenia Rower Wielkie ¿arcie Na ¿ywo |
|
KANDYDAT Siedzia³em w ogródku piwnym delektuj±c siê ch³odem sfermentowanego jêczmienia w postaci z³ocistego p³ynu. Wlewa³em go powoli do gard³a zastanawiaj±c siê nad tym, ¿e z tego samego surowca mo¿na zrobiæ piwo, paszê dla zwierz±t, albo dobr± whisky. Oczywi¶cie robienie paszy z czego¶, z czego mo¿na zrobiæ whisky, wydawa³o mi siê barbarzyñstwem. O dziwo w tym ogródku mieli tak¿e szkock±, ale nie by³o lodu. W upalne lipcowe popo³udnie picie gor±cej whisky, by³oby jeszcze gorsze ni¿ spo¿ywanie paszy dla zwierz±t. Siedzia³em wiêc przy piwie. Przy stoliku obok toczy³a siê interesuj±ca rozmowa. Trzech panów i jedna pani przepytywali mê¿czyznê, który wydawa³ siê byæ ich bliskim znajomym. Z rozmowy wynika³o, ¿e ten - stosunkowo m³ody - cz³owiek gotów jest kandydowaæ na prezydenta miasta w najbli¿szych wyborach samorz±dowych. Nie lubiê przeprowadzaæ wywiadów, bo roboty przy tym du¿o. Najpierw trzeba zapoznaæ siê z dziedzin±, której wywiad dotyczy, potem opracowaæ pytania, przeprowadziæ rozmowê, nagraæ na dyktafon, przepisaæ, poprawiæ, uzyskaæ autoryzacjê... Tym razem jednak postaæ wydawa³a mi siê na tyle interesuj±ca, a pogl±dy oryginalne, ¿e zdecydowa³em siê po¶wiêciæ dla czytelników. Usiedli¶my sami, jak najdalej od innych piwoszy, wyj±³em i zacz±³em notowaæ. Siedzieli¶my tak prawie godzinê. Mój rozmówca by³ zdecydowany, rozlu¼niony i pewny siebie. Jego wizja miasta i w³asnej pracy jako prezydenta by³a do¶æ nietypowa. W skrócie wygl±da³o to tak: Nie bêdzie budowa³ nowych dróg, tylko wyremontuje wszystkie istniej±ce tak, aby dziury w nich znika³y najpó¼niej na pocz±tku maja, a nie pod koniec lipca. Nie bêdzie budowa³ nowych budynków, póki nie wyremontuje wszystkich starych, które s± w³asno¶ci± miasta. Pozyska na ten cel ¶rodki unijne naprawi przeciekaj±ce dachy, wymieni przedwojenne dachówki (szczególnie te sprzed I wojny ¶wiatowej) na nowe, za³o¿y nowe rynny, a tam gdzie trzeba po³o¿y nowe elewacje. Zrobi to w ca³ym mie¶cie, a nie tylko od frontu przy g³ównych trasach komunikacyjnych Zlikwiduje grzyby w mieszkaniach... Zlikwiduje ³±kê w centrum miasta pomiêdzy ulicami Mickiewicza a ¯eromskiego i utworzy w tym miejscu piêkny park, bo jest to tu¿ przy szpitalu i taka oaza zieleni jest tu potrzebna. Sam niewiele bêdzie robi³, bo od tego s± ludzie. Nie zamierza tyraæ za trzystu urzêdników. Oni maj± byæ samodzielni, kreatywni, bo to, co zrobi±, to bêdzie ich sukces i otworzy im drogê awansu, a co zrobi± ¼le, lub nie zrobi± wcale, a powinni - to bêdzie przyczyna ich zwolnienia z pracy. Po roku, zarz±dzanie miastem powinno ju¿ byæ mi³e, ³atwe i przyjemne. A poniewa¿ pensja jest niez³a, dlatego zdecydowa³ siê kandydowaæ. Mia³ jeszcze wiele innych pomys³ów, rzuca³ konkretami, przedstawia³ jakie¶ wyliczenia sk±d we¼mie na to wszystko pieni±dze. Niestety ten wywiad nigdy siê nie uka¿e. Na koniec rozmowy za¿yczy³ sobie autoryzacji: "Sam pan rozumie, sprawa jest powa¿na i nie mo¿e byæ przek³amañ. W koñcu ja to bêdê firmowa³ w³asnym nazwiskiem..." Po dwóch dniach mia³em gotow± koñcow± wersjê wywiadu. Przedstawi³em mu j±. Nawet nie wzi±³ mojego tekstu do rêki. Nie podpisa³ go. Wyja¶ni³: "By³em wtedy po imieninach, mia³em wizjê, pomys³y, wszystko wydawa³o mi siê proste..." A teraz? "Teraz jestem trze¼wy. Wyje¿d¿am za granicê. Znalaz³em dobr± pracê. Forsa ta sama." Dzisiaj, jeszcze bardziej ni¿ przedwczoraj, nie lubiê przeprowadzaæ wywiadów. Henryk Szumielski - 17.08.2006. |
| © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrze¿one. Webdesign: Mateusz Szumielski 2005. |