Felietony - U mnie! U mnie!::Felietony::Artyku³y::Wywiady::Wiersze::Fraszki::Triolety::Limeryki::E-booki
Aforyzmy::Dziwny S³ownik::Publikacje::Ksi±¿ki::Bannery::Linki::Autor::::Ksiêga Go¶ci

WYBIERZ FELIETON:


 Batmany
 Z k.Raju@i.ze¦wiata
 Rozko³ysane ¿ycie.
 Jestem kretynem.
 Wi±zanka.
 Podzwonne.
 Chuck Norris kontra Stra¿nicy Arizony.
 Humor i piwo.
 CBOS zbada³o...
 ¦nieg i g³upie pomys³y.
 Gra.
 Stres!
 Oszczêdno¶æ czasu.
 Opera czyli prawo wyboru.
 O cz³owieku, który rz±dzi³...
 O pieni±dzach...
 Przez moment...
 Historyjka, a nawet dwie.
 K³amstwa pla¿y
 Si³a sugestii
 Gin±ca p³eæ
 Przyczepka
 Przykre to...
 Jacy bêdziemy?
 Kana³ specjalny
 Seriale
 Na golasa proszê...
 Lu¼nopis
 Balowicze i balony
 Rondo
 Z pozycji ma³py
 Jesieñ
 Paradoksy
 Role
 Ogaæcie siê porz±dnie!
 Uproszczenia
 Rower
 Wielkie ¿arcie
 Na ¿ywo






















































 



Batmany

Lubiê przyrodê, ale wtedy, kiedy to ja do niej idê, a nie kiedy to ona przychodzi do mnie. Najczê¶ciej przychodz± osy. Jedna nawet u¿±dli³a mnie w jêzyk, usi³uj±c wcze¶niej wypiæ mój kompot z mojej szklanki w moim mieszkaniu. Na szczê¶cie poza godzinnym sko³owaceniem jêzyka nic gorszego mnie nie spotka³o. Za to wczoraj w nocy odwiedzi³y mnie... Mo¿e po kolei.

¦piê sobie ju¿ od kilku godzin, a tu nagle alarm. Co¶ lata w mieszkaniu. Faktycznie lata. Najpierw my¶la³em, ¿e to jaskó³ki (by³em zaspany), potem widzê, ¿e to dwa batmany. Nawet spore. Okno otworzy³em na ca³± szeroko¶æ, zapali³em ¶wiat³o, ale one ani my¶l± wylatywaæ. Wzi±³em wiêc szmatê na kiju zwan± "bab± jag±" i staram siê zagoniæ je do otwartego okna. Ale gdzie tam. Ja z kijem, ¿ona z otwartym parasolem ochronnym, syn za drzwiami, s±siad pod nami, a nietoperze nad nami. W koñcu jeden z nich wpad³ na ¿yrandol, zerwa³ go i zapanowa³a ciemno¶æ. Oczywi¶cie ich przewaga nad nami znacznie siê zwiêkszy³a. Jeden skorzysta³ z ciemno¶ci i zwia³, ale drugi zosta³ i kr±¿y dalej. Zapali³em inn± lampê i toczê ten nierówny bój...

Nim opowiem Wam co by³o dalej, to wspomnê tylko, ¿e takie szokuj±ce wydarzenia mogê siê przytrafiæ i w dzieñ i w nocy. Nastêpnego dnia idê tak± ma³±, star±, zapyzia³± ulic± i widzê flagê Unii Europejskiej i czytam, ¿e tu w³a¶nie mie¶ci siê Europejskie Centrum BHP. Nazwa by³a chyba d³u¿sza, ale tyle zapamiêta³em. Zaskoczenie tym, ¿e Europa przysz³a do nas i osiad³a na tej uliczce by³o równie wielkie, jak nocny najazd nietoperków. Ciekawe czy kto¶ w Europie, poza kilkunastoma elbl±¿anami wie, ¿e u nas jest centrum Europy w zakresie bezpieczeñstwa i higieny pracy? Ale skoro ju¿ jest, to mo¿e trzeba wreszcie jaki¶ port lotniczy w mie¶cie zbudowaæ, aby Europejczycy mogli z Centrum korzystaæ? Takie rzeczy warto reklamowaæ lepiej ni¿ Centralne Dni Morza 2006, które by³y w Elbl±gu, o czym wiedzieli tylko elbl±¿anie i minister Wiechecki, bo nie widzia³em tego w telewizji ogólnopolskiej, a i w prasie centralnej pewnie tak¿e nic nie by³o. Ja za¶ piszê nawet o nocnej eskapadzie gacków.

Wracaj±c do nietoperzy. Jednego z nich mam chyba nadal. Nie chcia³ daæ siê wypêdziæ, wiêc zamkn±³em okno, aby nie przylecieli jego koledzy i kole¿anki, pozamyka³em wszystkie drzwi i poszed³em spaæ. S³ysza³em jeszcze jak t³uk³ siê przez czas jaki¶ po pokoju, póki nie zasn±³em. Rano rozpocz±³em poszukiwania. Przepad³. Nie by³o go nigdzie. Nadal nie ma, Sprawdzi³em na szafie, pod szaf± i za szaf±, a nawet w szafie i w kanapie. Sprawdzi³em wszêdzie. Przepad³. Nie ma go. Pewnie w nocy znowu siê pojawi. Oczywi¶cie okno bêdzie zamkniête, bo nie chcê mieæ kolejnego nalotu nietoperzy. One w nocy s± niepokonane, a w dzieñ niewidzialne. Szkoda, ¿e nie ma u nas Europejskiego Centrum Nietoperzy "Batman". Mo¿e by co¶ doradzili. Jak mam go przywo³aæ - ta¶-ta¶, kici-kici, cip-cip? Nie wiem. Ostatni kontakt z lataj±cymi myszami mia³em piêædziesi±t lat temu. Rzucali¶my czapki po zmroku do góry, a one próbowa³y je ³apaæ. Ale wtedy nie by³o doniesieñ, ¿e mog± byæ w¶ciek³e.

Henryk Szumielski - 20.08.2006.

       © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrze¿one.                               Webdesign: Mateusz Szumielski 2005.