Chuck Norris kontra Stra¿nicy Arizony. Humor i piwo. CBOS zbada³o... ¦nieg i g³upie pomys³y. Gra. Stres! Oszczêdno¶æ czasu. Opera czyli prawo wyboru. O cz³owieku, który rz±dzi³... O pieni±dzach... Przez moment... Historyjka, a nawet dwie. K³amstwa pla¿y Si³a sugestii Gin±ca p³eæ Przyczepka Przykre to... Jacy bêdziemy? Kana³ specjalny Seriale Na golasa proszê... Lu¼nopis Balowicze i balony Rondo Z pozycji ma³py Jesieñ Paradoksy Role Ogaæcie siê porz±dnie! Uproszczenia Rower Wielkie ¿arcie Na ¿ywo |
|
Chuck Norris kontra Stra¿nicy Arizony Chuck Norris spojrza³ na s³oñce, które natychmiast przygas³o i pokaza³o tarczê zegara, na której wskazówki ustawione by³y w tym miejscu, w którym Chuck spodziewa³ siê je ujrzeæ. Lekkim kopniêciem z pó³ obrotu zatrzasn±³ bramê Teksasu. Spojrza³ w nieskoñczono¶æ i ujrza³ wieczno¶æ. Jego palce u lewej rêki podrygiwa³y szybko. Chuck przeliczy³ wszystko starannie. Dwa razy. Wieczno¶æ i nieskoñczono¶æ da³y ten sam wynik. OK! - pomy¶la³ zadowolony. Jeszcze jedna my¶l przelecia³a mu przez g³owê (normalnie przelatywa³ mu wiatr my¶li, ale ta sprawa by³a szczególna) - Co z t± Polsk±? - Nie wiem! - us³ysza³ g³os Tomasza Lisa. To siê dowiedz! - wrzasn±³ Chuck, a¿ ze szczytu Kilimand¿aro osypa³y siê resztki ¶niegu. Sam siê tym zajmê - doda³ pojednawczo - i wtedy ze strachu zadr¿a³a ziemia a¿ pod Suwa³kami. Tam na mnie czekaj± - przypomnia³ sobie wyzwanie jakie rzucili mu mieszkañcy jakiej¶ popegeerowskiej wsi. Zjawi³ siê nagle. Mary¶ Bez Rêki w³a¶nie ci±gn±³ Arizonê. - Gdzie jest ten PGR? - zapyta³ Chuck gro¼nie. Nie ma go, ale ty masz go znowu stworzyæ. Dasz radê? - zapyta³ który¶ z ch³opów troskliwie. Chuck spojrza³ z pogard± i z tej pogardy powsta³ PGR. Taki sam jaki by³ kiedy¶ - dziwowali siê ch³opi. W chlewni pochrz±kiwa³y ¶winie, w stodo³ach rycza³o byd³o, a spichlerz by³ pe³en zbo¿a. Nawet traktor znowu mia³ wszystkie cztery ko³a. Chuck dumnie spojrza³ na siedz±cych mê¿czyzn - I co wy na to? - zapyta³. Przyda³oby siê jakie¶ byd³o - powiedzia³ jeden. I ¶winki - doda³ drugi. Chuck jeszcze raz spojrza³ na swoje dzie³o. Nie by³o ju¿ po³owy ¶wiñ, za chwilê zniknê³y wszystkie krowy. Traktor znowu nie mia³ kó³. Co siê z tym sta³o? - Ukradli. U nas wszystko kradn±. Zdenerwowany i zaskoczony Chuck Norris szybko policzy³ do zera. Tu w tym miejscu na ziemi by³o teraz bezwzglêdne zero. U¶miech zamarz³ mu na wargach. - Gdzie s± ¶winie? - warkn±³ gro¼nie. To ty nam powiedz - rzek³ Mary¶ Bez Rêki z drwi±cym u¶miechem - Jeste¶ przecie¿ stra¿nikiem. - Jestem, ale Stra¿nikiem Teksasu - b±kn±³ przygnêbiony Chuck. - Stra¿nik, a kilku ¶wiñ i krów upilnowaæ nie potrafi! - g³o¶no ¶miali siê ch³opi. Rozgoryczony siêgn±³ rêk± po Arizonê. By³a to ju¿ ostatnia butelka. - To nasze! Przed Chuckiem sta³ ch³op, który mia³ na klatce piersiowej wytatuowanego ca³ego Chucka Norrisa, w skali 1:1. Jestem Stra¿nikiem Arizony - powiedzia³ ponuro ch³op, szykuj±c siê do kopniêcia Chucka z pó³obrotu w twarz. Ju¿ nawet wykona³ pierwsze pó³ obrotu. Chuck nie czeka³. Obliczy³ szybko najwiêksz± liczbê pierwsz± wspak i zwia³. Siedzia³ pod bram± Teksasu, podpieraj±c j± plecami i zapieraj±c siê nogami. Nie dam siê - my¶la³ gor±czkowo. Ba³ siê, bo ch³opi tu¿ przed jego ucieczk± powiedzieli wyra¼nie, ¿e jak tylko wykoñcz± Arizonê, to szybko znajd± siê w innym stanie. - To mo¿e byæ Teksas - ta my¶l spowodowa³a, ¿e ze strachu Chuck tak siê spoci³, i¿ sp³yn±³ z niego ca³y brud z ostatniego tygodnia. Fala mu³u zatopi³a trzy najbli¿sze miasteczka. W tym samym czasie pogromcy Chucka Norrisa przechodzili szybko do stanu... kompletnego upojenia alkoholowego. Arizony nikt ju¿ im nie ukradnie. Przed chwil± sami j± wykoñczyli. Potem ¶ni³ siê im Chuck Norris - Stra¿nik Teksasu. Henryk Brunon Szumielski - 20.03.2006. |
| © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrze¿one. Webdesign: Mateusz Szumielski 2005. |