Oszczędność czasu. Opera czyli prawo wyboru. O człowieku, który rządził... O pieniądzach... Przez moment... Historyjka, a nawet dwie. Kłamstwa plaży Siła sugestii Ginąca płeć Przyczepka Przykre to... Jacy będziemy? Kanał specjalny Seriale Na golasa proszę... Luźnopis Balowicze i balony Rondo Z pozycji małpy Jesień Paradoksy Role Ogaćcie się porządnie! Uproszczenia Rower Wielkie żarcie Na żywo |
|
Oszczędność czasu. Żyjemy w epoce luksusu i wygody, gdzie wszystko można osiągnąć nie wychodząc z domu, a nawet nie wstając z krzesła. A jaka oszczędność czasu! Jeśli chcę coś kupić, książkę, aparat fotograficzny, samochód, albo tylko wodę kolońską, to nie ma problemu. Nie muszę biegać po sklepach, po salonach i tracić na to cały dzień, a nawet kilka dni. Na dodatek w zwykłych sklepach, sprzedawca nie wie, co sprzedaje. Wie, że ma sprzedać, ale jakie są właściwości towaru, to już dla niego czarna magia. A tak, siadam sobie przy komputerze wpisuję odpowiednie hasło do wyszukiwarki i już za chwilę spaceruję po sklepach internetowych, porównuję ceny, czytam opisy. W końcu wrzucam wybrany towar do koszyka, wypełniam zamówienie, następnie płacę przelewając pieniądze ze swojego konta na konto sprzedawcy i czekam. Za kilka dni towar jest już w domu. Chcę przeczytać interesującą książkę, odwiedzam sieciowe księgarnie, czytam recenzje i kupuję. Zresztą wcale nie musze kupować, bo mogę przeczytać ja wprost z ekranu, odwiedzając bibliotekę sieciową. Jeśli nie lubię czytać gapiąc się w monitor, to mogę sobie książkę wydrukować w całości lub we fragmentach i czytać leżąc na kanapie. Mam jakiś problem prawny? Wyszukuję odpowiednią ustawę, czytam komentarze i już wiem jak powinienem postąpić. Poza tym mogę zawsze skonsultować się z radcą prawnym. Także poprzez sieć. Chciałbym napisać list do krewnych to siadam i piszę i wysyłam pocztą elektroniczną. Jeśli krewni nie mają komputera to mogę z nimi porozmawiać - także nie wychodząc z domu - poprzez zwykły telefon. A jeśli komputer mają, to rozmowa może się toczyć poprzez Internet. Na dodatek będziemy się wzajemnie widzieli, bo kamery internetowe są teraz tak tanie jak barszcz. Jeśli zbliża się Wszystkich Świętych, a groby moich bliskich są tak, daleko, że nie mogę do nich dotrzeć, buduję ich nagrobki na internetowym cmentarzu i zapalam na nich wirtualne świeczki. Mogą tam także zajrzeć inni krewni i postawić swoje. Kiedy źle się czuję i przeglądając domową apteczkę nie wiem, jakiego specyfiku użyć, wystarczy, że otworzę jakiś portal medyczny lub farmakologiczny i już wiem. Nawet, jeśli zdarzy mi się, że popiję na imieninach u koleżanki i następnego dnia nie jestem pewien czy mogę już usiąść za kierownicą, to sprawdzam ilość promili na jednym z licznych komputerowych alkomatów. Piszę felieton i nie wiem czy na pewno pisze się na pewno czy napewno, otwieram słownik języka polskiego, a jeśli go nie mam to otwieram stronę internetową, na której taki słownik jest. Zresztą, jeśli się korzysta z porządnego edytora tekstu, to on nie tylko poprawi błędy ortograficzne, ale nawet przecinki we właściwych miejscach postawi. Nie wiem, co znaczy słowo jakieś tam to otwieram internetową encyklopedię. I tak dalej i tym podobnie. Chcę wiedzieć, co w trawie piszczy, to znowu, albo korzystam z Internetu, albo włączam radio lub telewizor i nawet sąsiadki pytać nie muszę. Wszystko wygodnie i bardzo szybko. I tylko jedno pytanie nurtuje mnie nieustannie: Dlaczego ja na nic nie mam czasu? Henryk Szumielski - 05.01.2006. |
| © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone. Webdesign: Mateusz Szumielski 2005. |