Felietony - U mnie! U mnie!::Felietony::Artykuły::Wywiady::Wiersze::Fraszki::Triolety::Limeryki::E-booki
Aforyzmy::Dziwny Słownik::Publikacje::Książki::Bannery::Linki::Autor::::Księga Gości

WYBIERZ FELIETON:


 Kłamstwa plaży
 Siła sugestii
 Ginąca płeć
 Przyczepka
 Przykre to...
 Jacy będziemy?
 Kanał specjalny
 Seriale
 Na golasa proszę...
 Luźnopis
 Balowicze i balony
 Rondo
 Z pozycji małpy
 Jesień
 Paradoksy
 Role
 Ogaćcie się porządnie!
 Uproszczenia
 Rower
 Wielkie żarcie
 Na żywo



































Ginąca płeć.

"Kiedy z wozu, wtedy lżej" -
powiedziała baba
i zrzuciła dziada.

Zacząłem od fraszki, by najkrócej jak można zobrazować przemiany jakie zachodzą w otaczającym nas świecie. Przemiany zachodzą szybko, kobiety niechętnie. Nie to, co dawniej. Dawniej było na odwrót. Przez większą część mojego życia mówiło się: "Baba z wozu koniom lżej!". Teraz się nie mówi. Koni już prawie nie ma i wozów także. Nawet bab już nie ma. Są kobiety i feministki, czyli kobiety walczące. Skutecznie. Z prądem najczęściej płynie ten, kto nie zmieści się w łódce. A ile osób może pomieścić łódka? Większość więc płynie z prądem. Brzuchem do góry, bo tak wygodniej. Mówię oczywiście o mężczyznach, czyli o dziadach. Ale dzisiaj, pewnie na skutek upałów, usiłuję wsiąść do łódki i płynąć pod prąd. No cóż, czego można wymagać od faceta, który doznaje iluminacji tylko wtedy, kiedy ktoś zapali światło?

Wsiadam więc do tej łódki i nieśmiało pragnę zauważyć, że z dawnych dziadów dzisiaj zostało tylko dziadostwo. Nikt już nie walczy o swoje. Wszyscy bez względu na płeć walczą o prawa kobiet. Punkt ciężkości został przekroczony i kobiety swoje prawa wyegzekwują szybko. Wreszcie będzie dobrze. Skończy się to okropne molestowanie, chociażby poprzez intrygujące spoglądanie w oczy, trzymanie za rękę, albo tylko obślinianie jej podczas - niczym nieuzasadnionego - pocałunku. Słusznie. Wyobraźcie sobie - to piszę do płci przegranej - że waszą włochatą łapę całuje jakaś lafirynda. Na dodatek bez biustu i z tłustym brzuchem. Po co wam takie coś. Przecież to obrzydliwe i niehigieniczne. Albo nagle ktoś zaczyna was głaskać po tyłku w kolejce po pampersy. Straszne. Teraz jest dziwnie tylko wtedy, gdy robi to facet facetowi. Potem to w zasadzie bez różnicy. Ohyda.

Myślę, że świat zmierza w kierunku zrównania płci i eliminacji zbędnych problemów. W końcu przyroda dba o równowagę. Z czasem panowie zajmą się sobą i innymi panami, a panie sobą i innymi paniami. Objawy już można dostrzec. Nie będzie żadnej "różnicy płci", ani konfliktów na tle kto ma zmyć gary, a kto naprawić kran; kto ugotować obiad, a kto wyrzucić na śmietnik brudne naczynia. Związki tej samej płci stworzą bezkonfliktowy błogostan. Zniknie problem molestowania w zakładach pracy, bo tam gdzie zatrudnieni będą tylko mężczyźni będzie ono na porządku dziennym - i nikt do nikogo nie będzie miał pretensji - a w firmach kobiecych żadna żadnej nie pomolestuje - nawet, kiedy ta o to poprosi.

Kobiety z opóźnieniem dobijają się o swoje prawa. Zawsze tak było. Lepiej późno niż wcale. Później niż mężczyźni zaczęły palić, pić, a nawet uprawiać boks i podnosić ciężary. Dopiero teraz, a i to sporadycznie, zaczynają gwałcić i molestować. Jeszcze wprawy nie mają, a i odwagi nie zawsze starcza. Może to dla nas, mężczyzn lepiej, bo jeszcze możemy się do czegoś przydać, jeszcze jesteśmy potrzebni - jako instruktorzy, nauczyciele i jako dobry "zły przykład". A co dalej? Czy ludzkość wyginie? Nie. Potem będą nam wszczepiały w brzuchy embriony, a kiedy już donosimy usuną je poprzez cesarskie cięcie. Reszta - karmienie, kąpanie, przewijanie, wychowanie... - to już nasza męska sprawa.

Czas zacząć się uczyć. Podpatrujmy kobiety póki jeszcze można i póki nie musimy płacić za kursy. Panowie! Minęły czasy machania mieczem. Ba, mijają czasy machania... Zbliża się czas machania ścierką, aby zdążyć na czas, nim pani wróci z miasta. Poważnie.

Miłych wakacji.
Henryk Szumielski - 25.06.2005.
       © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone.                               Webdesign: Mateusz Szumielski 2005.