Felietony - U mnie! U mnie!::Felietony::Artykuły::Wywiady::Wiersze::Fraszki::Triolety::Limeryki::E-booki
Aforyzmy::Dziwny Słownik::Publikacje::Książki::Bannery::Linki::Autor::::Księga Gości

WYBIERZ FELIETON:


 Kłamstwa plaży
 Siła sugestii
 Ginąca płeć
 Przyczepka
 Przykre to...
 Jacy będziemy?
 Kanał specjalny
 Seriale
 Na golasa proszę...
 Luźnopis
 Balowicze i balony
 Rondo
 Z pozycji małpy
 Jesień
 Paradoksy
 Role
 Ogaćcie się porządnie!
 Uproszczenia
 Rower
 Wielkie żarcie
 Na żywo


















Paradoksy


Pewien król pożądał wielce jedną z okolicznych księżniczek. Było to w czasach, kiedy księżniczek było na pęczki. Jednak drugiej tak ładnej - jak ta, którą sobie król upatrzył ? nie było. Księżniczka karesy króla skutecznie odrzucała. W końcu rozeźlony pojechał do niej i złożył następujące ultimatum: Jeżeli ona do końca tygodnia nie przyśle gońca z wieścią, że oczekuje króla w wiadomym celu, to on przyjedzie bez zaproszenia i weźmie ją siłą. Dodał tylko, że w niedzielę takich rzeczy nie zwykł czynić. Ponieważ kołatały się w nim resztki przyzwoitości dorzucił jeszcze, że jeżeli księżniczka odgadnie którego dnia do niej przybędzie, to nic z nią - bez jej zgody - nie uczyni. Ot, taki drobiazg na pocieszenie. Ponieważ spieszyło mu się bardzo, a ona gońca nie przysłała pojechał do niej od razu w poniedziałek. Cóż królu ? rzekła sprytna księżniczka ? miał mnie nie będziesz, gdyż wiedziałam, że przyjedziesz właśnie dzisiaj. Król długo nie mógł opanować śmiechu ? Tak? A skąd wiedziałaś, że dzisiaj? Mogłem przyjechać jutro, albo we wtorek, albo w środę, albo w czwartek, albo w piątek lub w sobotę. Mogłem przyjechać dowolnego dnia. Nie mogłaś wiedzieć. ? Nie masz racji królu! ? powiedziała księżniczka wybieliźniając się powoli, aby lepiej widział co traci. Otóż musiałeś przyjechać przed niedzielą, bo w niedzielę takich rzeczy nie robisz. Gdybyś nie przyjechał do soboty, to wiedziałabym, że przyjedziesz w sobotę, więc w sobotę nie mogłeś przyjechać. Z tego samego powodu nie mogłeś przyjechać w piątek, ani w czwartek, ani w środę, ani we wtorek. Po prostu musiałeś przyjechać dzisiaj. A teraz zgodnie z własną obietnicą wynoś się, bo nie jesteś w moim typie i nie mam na ciebie ochoty! ? to rzekłszy owinęła się szczelnie swoim książęcym płaszczem. Król dotrzymał słowa i odjechał. Od tamtej pory w ogóle nie zadawał się z księżniczkami tylko z królową, która od dawna na to czekała.

Jaki morał z tej opowiastki? Nie o morał mi chodzi, tylko o to, że życie pełne jest paradoksów. Niektóre zauważamy, a innych nie.

Ja zauważyłem ostatnio na słupach sygnalizacji świetlnej, ładne, równo naklejone karteczki o treści mniej więcej takiej: Zabrania się naklejania ogłoszeń na słupach sygnalizacji świetlnej... Paradoks? Oczywiście. A czy można inaczej? Nie, bo ogłoszenie miało być skuteczne i musiało zostać naklejone w miejscach, w których ujrzą je ci, którzy chcą nakleić swoje ogłoszenie. Paradoks jest podwójny, ponieważ oni naklejają te ogłoszenia właśnie na słupach, bo wtedy są najbardziej skuteczne. Wie o tym także ten, kto nakleił karteczki zabraniające naklejania karteczek.

Henryk Szumielski - 10.10.2004.
       © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone.                               Webdesign: Mateusz Szumielski 2005.