Felietony - U mnie! U mnie!::Felietony::Artykuły::Wywiady::Wiersze::Fraszki::Triolety::Limeryki::E-booki
Aforyzmy::Dziwny Słownik::Publikacje::Książki::Bannery::Linki::Autor::::Księga Gości

WYBIERZ FELIETON:


 Kłamstwa plaży
 Siła sugestii
 Ginąca płeć
 Przyczepka
 Przykre to...
 Jacy będziemy?
 Kanał specjalny
 Seriale
 Na golasa proszę...
 Luźnopis
 Balowicze i balony
 Rondo
 Z pozycji małpy
 Jesień
 Paradoksy
 Role
 Ogaćcie się porządnie!
 Uproszczenia
 Rower
 Wielkie żarcie
 Na żywo



















Z pozycji małpy.


Szwendam się po tym świecie i ze zdziwienia szczęka opada mi do kolan. Ludzie dobrowolnie zamknęli się w zoo. Siedzą w klatkach z betonu i ze stali z domieszką szkła i plastiku. Mogą oczywiście wyjść kiedy chcą, ale nie mogą nie wrócić. Zawsze wracają. Jeśli nie do tej samej, to do innej klatki, ale muszą. Ponieważ jestem zaprzyjaźniona z wieloma osobami, więc bywam w tych ich "mieszkaniach", czyli w czymś co nadaje się do wszystkiego, tylko nie do tego, aby w nich mieszkać. Jedyną rzeczą godną uwagi są zasłony i żyrandole. Tylko dzięki nim można poruszać się swobodnie i szybko. Niestety oni z tego nie korzystają, tylko zwyczajnie pełzają po podłożu. Po co im w takim razie takie wysokie pomieszczenia? Na czworakach i w 120 cm by się zmieścili, a ilość ludzi w każdym zoo można by podwoić. Wracając do tych jedynych użytecznych przedmiotów tj. zasłon i różnych zwisów - trzeba uważać, bo ludzie umieścili je nie tam gdzie trzeba. Sama wyleciałam z trzeciego piętra, kiedy skoczyłam na firankę, a ta urwała się i poleciała razem ze mną przez okno. Kto to widział wieszać szmaty w takim miejscu? Większość z nich w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że znajduje się w zoo. Tylko niektórzy przyznają się do tego, a nawet się tym chwalą. Nie wiem tylko dlaczego o swoim zoo piszą "z o.o." Ale nie to mnie najbardziej zadziwia. Najbardziej dziwię się, kiedy wkładają sobie do pysków takie coś co się pali i strasznie śmierdzi. Nie ma się to nijak do prawdziwego ogniska. Płomień mały, dym wredny i cuchnie mocno. Ale oni są chyba zadowoleni. Kiedyś rozpaliłam im prawdziwy ogień. Myślałam, że zrozumieją co jest naprawdę dobre lecz oni zaraz go zalali wodą. Całe zoo im przemokło, a mnie zamknęli w klatce. Na szczęście takiej zwykłej, przewiewnej z kratami zamiast betonu. W takich to u nich siedzą tylko ludzie wybrani. Nie wiem dlaczego mówią, że siedzą za karę. Fajna kara. Nic nie robią, gadają, oglądają obrazki w takim pudle przy ścianie. W tym pudle przeważnie pokazują się inni ludzie. Często bardzo podobni do nas. Fajni. Robią miny, grymaszą i hałasują jak my, kiedy jesteśmy obżarte i zadowolone. Oni to nazywają obradami. Niestety nigdy na takich obradach nie byłam. Myślę, że dałabym sobie radę. Może kiedyś ktoś mnie zaprosi? Mają tylko jedną fajną rzecz, wiem, bo spróbowałam. To jest taka woda, po wypiciu której mózg fiksuje i człowiek myśli, że jest małpą. Bełkoce wtedy coś, o miłości i nienawiści, chodzi małpim krokiem, a kiedy zaczyna myśleć lub pisać, to dochodzi do dziwnych wniosków o których na drugi dzień już nie pamięta. Notatki są takimi bazgrołami, że odczytać ich nie można. Tej wody to mi nie dają, ale właśnie sama wzięłam kilka łyków i widzę, że to działa. Wydaje mi się, że jestem człowiekiem, że obraduję i że mam bardzo miłą klatkę. Zaraz zabiorę się za gotowanie obiadu. Kiedy wróci mój goryl to dopiero się zdziwi. A jeśli mu nie będzie smakowało? To na drzewo z nim!

Henryk Brunon Szumielski - 12.11.2004.
       © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone.                               Webdesign: Mateusz Szumielski 2005.