Felietony - U mnie! U mnie! :: Felietony :: Artykuły :: Wywiady :: Wiersze :: Fraszki :: Triolety :: Limeryki :: E-booki
Aforyzmy :: Dziwny Słownik :: Publikacje :: Książki :: Bannery :: Linki :: Autor :: :: Księga Gości

WYBIERZ ARTUKUŁ:


 1. O marzeniach
 2. Tolerancja - spór o definicje  czy próba zrozumienia?
 3. Filozofia - nowe pytania?
 4. Remscheid.
 5. Eksperymenty na ludziach.
 6. Ronneby - "Krzemowa  Dolina" w Szwecji.
 7. Czy patriotyzm jest nam do  czegokolwiek potrzebny?
 8. Analiza wiersza :)
 9. Bałkany - artykuł  polemiczny. Pisany w czasie  bombardowania Jugosławii.































































































































Ronneby - "Krzemowa Dolina" w Szwecji.

Trochę historii.

Ronneby, prawie 30-tysięczne miasteczko w Szwecji przed 20-tu laty przeżywało poważny kryzys. Upadł przemysł metalurgiczny, który był głównym motorem napędowym gospodarki i źródłem utrzymania mieszkańców.. W najgorszym dla miasta czasie wskaźnik bezrobocia wynosił 25%. Ponad 70% ludzi, którzy wcześniej byli zatrudnieni w przemyśle metalurgicznym było bez pracy.

W 1984 roku rozpoczęto gwałtownie poszukiwać nowych możliwości rozwoju, a przynajmniej metod powstrzymania stale pogłębiającej się zapaści. Władze gminy zastanawiały się nad tym w jakim kierunku miasto powinno zmierzać, aby przyniosło to korzyści w przyszłości. Pomógł przypadek. Jeden z lokalnych polityków miał brata, profesora w Silicon Valey, który podpowiedział, że przyszłość należy do producentów oprogramowania. "Nie inwestujcie w sprzęt. Taniej zrobią go na Tajwanie. Produkujcie "soft" czyli oprogramowanie komputerów".

Jednocześnie postanowiono, że miasto wykupi budynki od upadających przedsiębiorstw, a następnie dostosuje je dla potrzeb małych firm. W ten sposób w obiektach dawnej odlewni dzisiaj jest 70 firm, które zatrudniają ponad 500 osób. Kupiono te budynki za 8 mln koron, włożono jeszcze 50mln koron i sprzedano firmom z niewielkim zyskiem. Za to, oraz z powodu wysokiej stopy bezrobocia rząd wsparł Ronneby kwotą 7 mln koron. 10 mln koron dało Volvo. Równolegle prowadzono wiele innych działań w konsekwencji których powstało dzisiejsze SoftCenter.

Istotnym czynnikiem utworzenia dzisiejszej potęgi, był kolejny szczęśliwy zbieg okoliczności - władze centralne właśnie podjęły decyzję, aby uczelnie wyższe równomiernie rozsiać po kraju. Robnneby wywalczyło uniwersytet, którego część powstała także w pobliskiej Karlskronie.. Uniwersytet początkowo wspierany był przez kadrę naukową z Lund. Pierwszy potencjał informatyczny, stanowiący prapoczątki SoftCenter powstał w wyniku przekazania wydziału informatycznego na potrzeby miasta przez wielką fabrykę wykładzin podłogowych. To nie było proste wsparcie. To był wynik negocjacji. Miasto wybudowało firmie magazyny, a firma dała miastu swoich informatyków.

Postanowiono także, że wybudowany zostanie specjalny obiekt dla potrzeb przedsiębiorstw programistycznych. Gmina wybudowała go za pożyczone pieniądze. Kredyt stanowił 100% wartości inwestycji.

Dzisiaj burmistrz Ronneby Jan Anders Palmqvist mówi, że najistotniejsze były dwa czynniki - wybór właściwego kierunku rozwoju miasta i powstanie uniwersytetu. Ale - dodaje zaraz - na sukces złożyły się:

- dobra idea,
- dobry czas,
- dużo szczęśliwych przypadków,
- wielka potrzeba.

Trochę teraźniejszości.

W dzisiejszym Ronneby wskaźnik bezrobocia wynosi 5%. Miasteczko tętni życiem. Trudno ustalić gdzie kończą się kompetencje gminy, gdzie zaczynają się wpływy Soft Center, a co leży w gestii uczelni. Wszystko zazębia się i wspiera wzajemnie. Coraz więcej do powiedzenia ma biznes. Wszystkie nitki biegną jednak do SoftCenter.

SoftCenter - mówi Ulrika Simons, dyrektor zarządzający SoftCenter International - ma dzisiaj 43 oddziały w całej Szwecji, ale także w innych krajach Europy i w USA. SoftCenter skupia coraz więcej firm. Dawniej trzeba było je prosić aby przyszły do Ronneby. Teraz przychodzą same, bo sam fakt wejścia w struktury SoftCenter podnosi ich prestiż, a przez to zwiększa zyski.

Per Ericsson, rektor Instytutu Technologicznego - który jest tu od początku - mówi o uczelni z dumą i z pasją - "mamy najwyższy w kraju współczynnik ilości studentów do ilości mieszkańców, jesteśmy najlepszą uczelnią w kraju kształcącą programistów. Zajmujemy drugie miejskie - tuż po Królewskim Instytucie w Sztokholmie - pod względem ilości kształconych studentów". Wszyscy studenci natychmiast znajdują pracę. Niektórzy nawet nie zdążą skończyć nauki, a już są zatrudniani przez firmy. Uczelnia kształci nie tylko studentów informatyki, ale także kierunków humanistycznych i innych. Jednak również tam jest to ściśle związane z nauką wykorzystania technologii informatycznej i korzystania z konkretnych narzędzi komputerowych w prowadzeniu badań i w samym procesie nauki.

Miasto ma własną sieć komputerową. Tworzy ją nadal przy każdej okazji. Jeśli prowadzona jest modernizacja drogi, sieci wodociągowej, ciepłowniczej lub wytyczana jest nowa trasa lub kładzie się nowy odcinek wodociągu, to jednocześnie kładziony jest światłowód. To oczywiście kosztuje. Miasto samo pokrywa koszty. Władze uważają jednak, że to się opłaci, gdyż dzięki temu usprawnia się praca administracji, potrzeba do tych samych czynności mniej urzędników. Jednocześnie ich ilość wcale nie maleje, bo w trakcie rodzą się nowe potrzeby i nowe obowiązki. Dzięki temu wszyscy wykonują tylko prace potrzebne. Szybki dostęp mieszkańców i bardziej efektywne zatrudnienie urzędników to tylko jeden aspekt całego zagadnienia. Za korzystanie - z zza darmo - położonej sieci firmy płacą. Dla przykładu - 3 osobowe biuro nieruchomości płaci za gwarantowany dostęp o szybkości 10Mb 1000 dolarów miesięcznie. Teraz miasto chce - utworzoną przez siebie, 20 kilometrową - sieć, sprzedać za około 12 mln koron. Zresztą tu - nie tylko w przypadku sieci - dominuje taka filozofia - należy coś wykreować, umocnić, sprzedać i zająć się tworzeniem kolejnych elementów miejskiej układanki. Nawet samo SoftCenter sprzedało wszystkie swoje budynki. Teraz oddzielna firma nimi zarządza, utrzymuje w należytym stanie i buduje nowe.

Dzisiaj poprzez sieć mieszkańcy mogą skontaktować się z miejscowymi politykami, przeczytać uchwały Rady Miejskiej, zapoznać się z planami na przyszłość, sprawdzić czy w bibliotece dostępna jest potrzebna im książka, zarezerwować ją i przedłużyć termin jej zwrotu, skontaktować się z hotelem... Swoje konto internetowe posiada każdy mieszkaniec, który ukończył szósty rok życia.

Duży "ruch w interesie" powoduje, że kasa miejska ma wystarczającą ilość pieniędzy, aby za darmo kształcić nie tylko tych, którzy utracili pracę, ale również tych, którzy są już w wieku emerytalnym i chcą zdobyć nowe umiejętności.

Trochę statystyki

Ronneby liczy 29 tysięcy mieszkańców. Bezrobotni stanowią 5%. W Instytucie Technologicznym kształci się 3500 osób ( w tym w Ronneby 2000), 48% spośród nich stanowią kobiety. 65% studentów pochodzi spoza okręgu Blekinge, w którym leży Ronneby. Po ukończeniu nauki 50% z nich pozostaje nadal w Blekinge. Uczelnia zatrudnia 370 pracowników naukowych (w tym 41% kobiet). Wśród kadry 30 osób jest z tytułem profesora , a 80 osób ma stopień doktora. SoftCenter zajmuje powierzchnię 38 tyś. m2 i skupia 80 firm. Około 10 % stanowią firmy, którym trzeba jeszcze pomagać i znajdują się w inkubatorze przedsiębiorczości (założone przeważnie przez studentów).

Trochę refleksji.

Idea, w wyniku której powstało SoftCenter, miała służyć likwidacji bezrobocia. Początkowo główny ciężar organizacji i finansowania poniosła gmina. Założono fundację, która do dzisiaj zarządza całością. Bezrobocie zostało zlikwidowane. Teraz rządzi biznes. Miasto odcina kupony, od tego co stworzyło. Stale powstają nowe organizmy gospodarcze. Nawet wielkie firmy łączą się aby wspólnie tworzyć nowe produkty. Ericsson, Nokia, Motorola, Psion utworzyły SYMBIAN, aby wspólnie tworzyć EPOC - system operacyjny dla komputerów przenośnych, konkurencyjny dla oprogramowania Microsoft-u. Działa tu SEMA Group i Global. To tylko niektóre części składowe tego co istnieje w Ronneby. Całość dość trudno ogarnąć.. To gigantyczny mechanizm w trakcie stałego rozwoju. Aż się wierzyć nie chce w to, że 20 lat temu było to miasteczko upadających zakładów, przestraszonych ludzi, bez nadziei na dobrą przyszłość.

Dzisiaj Ronneby to dowód na to, że odwaga w podejmowaniu decyzji, konsekwencja w realizacji i cierpliwość w czekaniu na efekty przynosi efekty. Jest jeszcze jeden ważny czynnik - wszyscy dążyli do tego samego.

Henryk Szumielski - 21.11.2000.
       © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone.                               Webdesign: Mateusz Szumielski 2005.