1. O marzeniach 2. Tolerancja - spór o definicje czy próba zrozumienia? 3. Filozofia - nowe pytania? 4. Remscheid. 5. Eksperymenty na ludziach. 6. Ronneby - "Krzemowa Dolina" w Szwecji. 7. Czy patriotyzm jest nam do czegokolwiek potrzebny? 8. Analiza wiersza :) 9. Bałkany - artykuł polemiczny. Pisany w czasie bombardowania Jugosławii.
|
|
Nauka to dziedzina, dzięki której opisujemy rzeczywistość. Naukowcom oczywiście wydaje się, że przede wszystkim rzeczywistość badają, a dopiero potem, ją opisują. Jednak każdy zwykły człowiek na pierwszy rzut oka widzi, że jest inaczej. Doskonałym przykładem na to, że świat jest opisywany i tworzony, a nie badany i odkrywany jest znany każdemu fakt, że w świetle badań naukowych margaryna jest zdrowsza od masła lub masło jest zdrowsze od margaryny. Wszystko w zależności od tego, kto bada, kiedy bada, kto mu badania zlecił i ile mu za ów opis zapłacono. Wystarczy żyć dostatecznie długo, aby podobnych przykładów zgromadzić wystarczająco dużo i potem, spokojnie głosić to, co głoszę. Najmniej podatne na zafałszowanie są eksperymenty naukowe, które - jeżeli eksperymentatorzy są uczciwi i dobrze je przygotują - mówią więcej o rzeczywistości, niż najładniej sformułowane teorie. Szczególnie jeśli potem innym uda się je powtórzyć i uzyskać takie same wyniki. Eksperyment - kapitalizm. Zróbmy więc eksperyment. Bierzemy tysiąc osób o przeciętnym statusie materialnym i wszystkim innym, także przeciętnym. Izolujemy je na tyle na ile się da i na ile można, aby zachować więzi ze światem zewnętrznym w niezbędnym zakresie, a następnie zabierzmy prawie wszystko 990 z nich i dajmy to pozostałym. W szybkim tempie status materialny tej społeczności mocno się zróżnicuje. Tych dziesięciu będzie wraz z upływem czasu miało coraz więcej, a pozostali będą żyli w nędzy. Z czasem najbogatsi zaczną mieć za dużo, zaczną wspierać wybranych finansowo, łożyć na ich wykształcenie, a wszystko po to, aby mogli lepiej pracować i przynosić nowe zyski swoim darczyńcom. Darczyńcy będą urządzali bale charytatywne, zakładali nowe firmy i dbali o to, aby nikt nie odebrał im władzy. Oczywiście nie wszystkim będzie się to podobało. Najbiedniejsi, najbardziej zdeterminowani mogą się buntować, mogą próbować przejąć władzę i zabrać właścicielom to, co mają. Jeżeli im się to uda powstanie socjalizm, albo komunizm. O ile bogaci, będą rządzili umiejętnie przy pomocy dość prostej metody kija i marchewki, to rozwinie się i umocni kapitalizm. Kij to oczywiście wojsko i policja, a marchewka to, minimalna poprawa warunków życia i wspieranie wybranych. Na początku kapitalizm pochłania wiele ofiar. Jest to wynik głodu, wypadków przy pracy, strzałów wojska i policji. Kapitalizm: ustrój społeczno-gospodarczy łączący środki produkcji, należące do klasy kapitalistów, z siłą roboczą pracowników najemnych pozbawionych środków produkcji, którego celem działalności gospodarczej jest zysk. (Słownik wyrazów obcych - W. Kopaliński) Z czasem co bardziej inteligentni spośród plebsu staną się na tyle potrzebni, że ich byt materialny wzrośnie ponad dotychczasowy stan. Tak utworzy się klasa średnia. Eksperyment - socjalizm. Socjalizm, albo jak kto woli komunizm powstaje jako odwrotny proces kapitalizmu. Bierzemy 1000 osób, wśród których jest 10 osób bardzo bogatych i rozdajemy ich majątek wszystkim po równo. Najlepiej jest oczywiście tych bogaczy od razu zamordować, aby nie spiskowali i nie próbowali odebrać tego, co im właśnie zabrano. Już na etapie pierwotnego podziału dochodzi do naruszenia zasady "wszystkim po równo" bo ci, którzy są najsilniejsi - i zdobyli władzę na swoim obszarze - zaczynają brać więcej niż inni. Na dodatek, to oni zaczynają decydować o tym kto, ile i czego ma dostać. Tak rodzi się pierwsza nierówność społeczna w ustroju z założenia równym i sprawiedliwym dla wszystkich. Pomińmy to jednak, jako mało istotny szczegół, który tylko zaciemnia obraz całości. Zabrano więc tym 10-ciu i rozdano pozostałym 990. Oczywiście nie wszyscy potrafią, to co dostali, racjonalnie wykorzystać. Wkrótce mają tyle samo, co mieli poprzednio, lub jeszcze mniej, bo władza (ale nad kim, nad wszystkimi, nad samym sobą, nad tą dziesiątką?) uderzyła im do głowy i zaczęli zachowywać się nieracjonalnie. Wszystkim żyje się coraz gorzej. Wszyscy mają po równo NIC. Trzeba więc wyłonić sformalizowana elitę, która weźmie za pysk pozostałych i zacznie wymuszać produkcję dóbr. Innego wyjścia nie ma, ponieważ nie ma już komu co zabrać. Władza ustanawia zasady życia społecznego. Mówi co jest dobre, a co złe, co wolno, a czego nie wolno. Przejmuje więc obowiązki Pana Boga i sam Bóg jako taki przestaje być potrzebny, bo staje się konkurentem dla nowej elity. Elita mówi ludziom, że są wolni i oni przez pewien czas tak się czują. Pamiętają jeszcze przecież, że w świętych pismach jest napisane, że człowiek ma wolną wolę. Nigdzie natomiast nie napisano, że człowiek jest dobry. I ludzie wcale nie są dobrzy. Im bardziej wolni się czują, tym gorzej się zachowują i stają się coraz bardziej źli. Na dodatek sami chcieliby sprawować władzę, bo widzą, że ci, którzy rządzą mają lepiej niż pozostali. Władza nie ma innego wyjścia tylko stale musi zwiększać ilość policji, aby ta pilnowała interesów władzy, pod pozorem, że dba o dobro ogółu. Jak widzicie nasz eksperyment osiąga ten sam punkt, w którym kiedyś znalazła się grupa "kapitalistyczna", która na początku także musiała używać wojska i policji, aby nie stracić tego co miała. Socjalizm także więc na początku swojej drogi wymaga ofiar. Jest to spowodowane głównie poprzez konieczność odpowiedniego wytresowania społeczeństwa, aby zachowywało się zgodnie z ustalonymi zasadami i tak, jak chcą ci, którzy mają władzę. Socjalizm: ogólna nazwa różnych ruchów i teorii społ. zmierzających do zbudowania ustroju opartego na społ. własności środków produkcji i sprawiedliwym podziale dochodu narodowego. (Słownik wyrazów obcych - W. Kopaliński) Jeżeli będziemy nasz eksperyment prowadzili równolegle w obu grupach i damy im możliwość wzajemnego kontaktowania się, to szybko okaże się, że zarówno jedni jak i drudzy będą chcieli wprowadzić swój ustrój w drugiej grupie. "Kapitaliści", bo widzą sporo taniej siły roboczej i surowce, których "socjaliści" nie potrafią zagospodarować. Grupa "socjalistów" natomiast dostrzega ponętną możliwość zagarnięcia tego, co "kapitaliści" wytworzyli i zgromadzili. Poza tym zakres ich władzy może się mocno zwiększyć, a w tej grupie samo rządzenie jest ważnym dobrem. O ile eksperymentu nie przerwiemy i będzie on trwał dostatecznie długo to w kapitalizmie poziom życia wszystkich wzrośnie tak bardzo, że każdy, nawet najbardziej słaby członek społeczności będzie w stanie zrealizować większość swoich potrzeb. Oczywiście najbogatsi będą mieli więcej, ale nikomu nie będzie to przeszkadzało, poza nimi samymi, bo coraz trudniej będzie im owo bogactwo w sensowny sposób wykorzystać. Najłatwiej będzie wspierać całą społeczność, czyli robić coś dla ogółu i tak właśnie wytworzy się pewien rodzaj równości i sprawiedliwości społecznej. W grupie "socjalistycznej" z czasem uda się wymusić na ludziach pożądane zachowania i stopień zamożności wszystkich także wzrośnie. Nigdy jednak nie będzie tak wysoki jak w drugiej grupie, bo motywacje do pracy zawsze będą mniejsze, trzeba będzie utrzymywać silne siły represyjne dla utrzymania porządku, a zagrożenie przejęcia "socjalistów" przez "kapitalistów" wytworzy konieczność kierowania znacznej ilości środków na armię, co właśnie będzie jedną z podstawowych przyczyn relatywnie niskiego stopnia zamożności ludzi. Oczywiście "kapitaliści" także muszą mieć się czym bronić, ale ponieważ są wstanie wyprodukować więcej, to nie jest to tak odczuwalne, a na dodatek tam produkcja dla wojska jest motorem napędowym całej gospodarki. Dwie strony. A co będzie, jeżeli w jednej z grup dojdą do władzy siły, które będą chciały wcielić u siebie ideały drugiej strony? U "kapitalistów" będzie to państwo opiekuńcze jeszcze bardziej wspierające ludzi materialnie, dające im jeszcze więcej swobody, a u "socjalistów"... narobi to więcej zamieszania. Najistotniejsze w tym eksperymencie jest to, że obejmuje on jednocześnie dwie grupy, dwa systemy ustrojowe: kapitalizm i socjalizm. Gdyby istniał tylko jeden z nich, obojętnie który - "okres ofiar" byłby o wiele dłuższy. W kapitalizmie dlatego, że nie byłoby praktycznych wzorców do których robotnicy mogliby się odwoływać w swojej walce z kapitalistami, nie byłoby także nacisków zewnętrznych w tym także presji militarnej, co w połączeniu z niezadowoleniem społeczeństwa, stanowić mogło realną groźbę zmiany ustroju. W socjalizmie zaś - także na skutek braku alternatywy - "okres ofiar" byłby o wiele dłuższy, a być może nawet byłby to stan permanentny, okresowo przeradzający się w masakry spowodowane poprzez siłowe przejmowanie władzy przez kolejne ekipy. To, że istniała alternatywa było kluczowym motorem przekształceń i rozwoju. Zamieszanie. Żyjemy w czasach, kiedy nie musimy gdybać o tym, co by się stało, gdyby państwo do tej pory "socjalistyczne" zaczęło przeobrażać się w państwo "kapitalistyczne". Obserwujemy to już od kilkunastu lat. Mamy jako pokolenie niepowtarzalną, historyczną okazję, aby to badać, próbować zrozumieć, a przynajmniej opisać. Nasz eksperyment teoretyczny osiągnął stan, w którym możemy się odwołać do rzeczywistości - tu i teraz. Wraz z rezygnacją z dalszej budowy "socjalizmu" koniecznością stało się wytworzenie klasy kapitalistów. Protoplasci tej grupy społecznej to "badylarze, "cinkciarze" i "prywaciarze", trochę kamieniczników i resztki dawnych "kułaków". Do tej grupy szybko dołączyli ludzie dawnego aparatu władzy oraz nowe elity polityczne, które z polityki szybko zrobiły dochodowy interes. Potem zaczęli dołączać inni. Jednostki szczególnie inteligentne, a często po prostu tylko mocno cwane, wchodzą w nowo tworzone - często specjalnie na tą okazję -synekury w postaci członkostwa w Radach Nadzorczych, w Kasach Chorych, w rozdzielnictwie koncesji. Jeśli już nie można inaczej, to trzeba zdobyć fortunę chociażby poprzez wysoką odprawę za odejście ze stanowisko, które zajęło się przede wszystkim dlatego, aby można je było - w społecznie kosztowny sposób - opuścić. "Socjalizm" upadł na skutek wielkiego niezadowolenia społecznego. Gdyby nie było drugiego ustroju, wzorca do porównań, trwałby jeszcze. Gdyby nie było drugiego ustroju i wsparcia, jakiego udzielał rozgoryczonym ludziom, nie tylko materialnego, ale także politycznego - z zawsze obecnym, chociaż głęboko ukrytym aspektem militarnym - "socjalizm" w Polsce istniał by nadal. Sens pytań. Teraz niezadowolenie społeczne jest wystarczająco duże, aby miało sens pytanie - czy warto było? Pytanie jest interesujące z punktu widzenia ludzi, którzy żyją w Polsce obecnie. Nie ma jednak żadnego sensu z perspektywy naszego eksperymentu. Przemiany ustrojowe zachodzą bardzo wolno. Nawet teraz, kiedy świat przyśpieszył gwałtownie we wszystkich sferach ludzkiej aktywności. Pytanie czy warto likwidować "socjalizm" i pozostawiać jako monopolistę "kapitalizm", ale nie z punku widzenia obecnie żyjących, lecz raczej z punktu widzenia obserwatora zjawisk społecznych i procesów historycznych, jest bardzo istotne. Takie pytanie ma głęboki sens, bo jest to pytanie o dalszy rozwój ludzkości. Chociaż "socjalizm" przeżywa głęboki kryzys w skali globalnej, a jego zasięg gwałtownie się kurczy to jego likwidacja jeszcze nie nastąpiła. Czy jeśli do tego dojdzie, to czy będzie to dla ludzkości korzystne czy nie? Trudno odpowiadać na pytania dotyczące przyszłości. Najbardziej kompetentni do udzielania odpowiedzi są futurolodzy lub fantaści. Czy Marks miał rację? Bardziej na miejscu wydaje mi się pytanie o to, czy Marks i Engels, którzy nakreślili wizję społeczeństwa przyszłości, którą nazwali komunizmem mieli rację czy nie? Nim spróbujemy na to pytanie znaleźć odpowiedź najpierw musimy ustalić co rzeczywiście Marks wraz ze swoim kapitalistycznym przyjacielem głosił. To ważne, bo jeśli będziemy opierać się o obiegowe sądy i publicystyczne opinie, to okaże się, że dzieło Lenina przypisujemy Marksowi. Nawet słownikowe określenie komunizmu daleko odbiega od tego, co podczas towarzyskich libacji wymyślili Karol i Fryderyk. Komunizm: ideologia i kierunek rewolucyjnego ruchu robotniczego, oparte na marksizmie-leninizmie; (k. utopijny) w XVI-XIX w. projekty idealnej org. społeczeństwa egalitarnego, mające charakter utopii społ. (Słownik wyrazów obcych - W. Kopaliński) Czytelnik pewnie już się zorientował, że opisywany, hipotetyczny eksperyment na tysiącosobowej grupie jest realizowany naprawdę. Tylko nie przez ludzi, lecz na ludziach, i nie na tysiącu osób, lecz na milionach. Realizuje go przyroda. Marks postawił następujące tezy: 1. Komunizm powstanie wtedy, kiedy nie będzie już państw, kiedy granice nie będą dzieliły ludzi. Marks żył w latach 1818-1883. Pomimo, że upłynęło już grubo ponad 100 lat to nadal nie jest to ten czas w którym mógłby zapanować ustrój przewidywany przez Marksa. Można dopatrzyć się pewnych przesłanek jego powstania w przyszłości. Stany Zjednoczone maja już 51 Stanów, kraje europejskie łączą się w ramach UE, wielkie korporacje międzynarodowe dawno już działają na różnych obszarach, bez względu na to jakie państwa je zajmują. Wszystko wskazuje na to, ze teza Marksa iż w przyszłości świat pozbawiony będzie granic państwowych jest prawdziwa. 2. Komunizm powstanie wtedy, kiedy rozwój sił wytwórczych będzie tak duży, że praca zacznie być przyjemnością, pożądanym dobrem, bo większość najtrudniejszych i najmniej wdzięcznych prac wykonywać będą maszyny. Dzisiaj to jeszcze nie jest ten okres, ale już teraz można dostrzec, że maszyny wypierają ludzi, że są fabryki, które pracują z minimalnym udziałem człowieka np. wielkie, nowoczesne linie montażowe samochodów. Według niektórych współczesnych futurologów ludzie bardzo bogaci będą płacili za to, ze będą mogli pracować. W Wielu krajach już istnieje duże bezrobocie, co nie jest tylko objawem stagnacji w gospodarce, ale także pośrednio wynikiem zautomatyzowania produkcji i włączeniem do wykonywania wielu prac komputerów. Rola Lenina. Lenin przeczytał dzieła Marksa, a ponieważ przeczytał także inne książki, to szybko doszedł do wniosku, że można w ciągu kilku lat doprowadzić ludzkość do etapu, na którym znajdzie się dopiero za lat kilkaset, a może jeszcze później. Lenin przyłożył pistolet do pleców Ewolucji. Tak powstała Rewolucja. Tak zrodził się ustrój nazywany potem komunizmem lub socjalizmem. Oczywiście, nie o takim komunizmie pisał Karol Marks i Fryderyk Engels. Jedyną - lecz być może bardzo istotną - zasługą Lenina jest to, że stworzył podstawy ustroju konkurencyjnego wobec kapitalizmu. Dzięki temu przyśpieszeniu uległo przekształcanie się "kapitalizmu dla kapitalistów" w "kapitalizm dla ludzi". Komunizm. Pojęcie "komunizmu" - ukształtowane poprzez leninowską praktykę - weszło do potocznego obiegu i dzisiaj pod słowem tym rozumiemy; dzielenie biedy, równanie do najgorszych, stawianie siły ponad intelekt, zastąpienie pojęć "ludzie", "człowiek" przez "masy" brak motywacji do pracy, niska wydajność, agresywna ekspansja na zewnętrz. Ten jednostronnie negatywny osąd nie jest wcale równoważony przez: powszechną edukację, brak bezrobocia czy poczucie bezpieczeństwa socjalnego. Dla obecnie żyjących słowo "komunizm" ma tak samo złą konotację jaką na początku kapitalizmu dla ówcześnie żyjących miało słowo "kapitalizm". Dzisiaj na szczęście nie toczą się ciężkie, ideologiczne dyskusje o wyższości jednej klasy nad drugą. Nie trzeba deklarować głośno swojej "wiary" lub "niewiary". Nie ma potrzeby odwoływania się do oficjalnie zadekretowanych autorytetów. Myśleć, zadawać pytania, zastanawiać się - warto zawsze.
|
| © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone. Webdesign: Mateusz Szumielski 2005. |