Felietony - U mnie! U mnie! :: Felietony :: Artykuły :: Wywiady :: Wiersze :: Fraszki :: Triolety :: Limeryki :: E-booki
Aforyzmy :: Dziwny Słownik :: Publikacje :: Książki :: Bannery :: Linki :: Autor :: :: Księga Gości

WYBIERZ ARTUKUŁ:


 1. O marzeniach
 2. Tolerancja - spór o definicje  czy próba zrozumienia?
 3. Filozofia - nowe pytania?
 4. Remscheid.
 5. Eksperymenty na ludziach.
 6. Ronneby - "Krzemowa  Dolina" w Szwecji.
 7. Czy patriotyzm jest nam do  czegokolwiek potrzebny?
 8. Analiza wiersza :)
 9. Bałkany - artykuł  polemiczny. Pisany w czasie  bombardowania Jugosławii.

































































































































Tolerancja - spór o definicję czy próba zrozumienia?


Co to jest tolerancja? To chyba każdy wie, albo przynajmniej - każdy myśli, że wie. Czy człowiek powinien być tolerancyjny? Na to pytanie jedni odpowiedzą twierdząco, a inni nie. Tak zadane pytanie jest zbyt ogólne i dlatego odpowiedź - pozornie prosta - wcale nie jest łatwa. Tolerancyjny wobec czego? Jak dalece tolerancyjny? To pytania, które chce się wcześniej zadać. Niby prosta sprawa, a od razu zaczyna się komplikować. O ile lubimy chodzić na skróty, to można odpowiedzieć krótko: Człowiek powinien być tolerancyjny! Skąd o tym wiemy? Z książek, z prasy, od nauczyciela w szkole, z opinii innych. Niekiedy z własnego doświadczenia.

Piszę ten artykuł przy pomocy MS Word, kiedy wpisuję słowo tolerancja i każę mu znaleźć wyrazy bliskoznaczne to program podpowiada mi: wyrozumiałość, pobłażanie, pobłażliwość. Jako wyraz bliskoznaczny podaje także: zrozumienie. Jak widać pełno tu pobłażliwości i wyrozumiałości. Tak tolerancję definiują także słowniki i encyklopedie:

"Tolerancja (łac. tolerantia) (...) wyrozumiałość, pobłażanie dla cudzych poglądów, upodobań, wierzeń, dla cudzego postępowania." (Słownik Wyrazów Obcych PWN Warszawa (1971) str. 763)

"Tolerancja (...) postawa lub zachowanie polegające na uznawaniu prawa innych ludzi do posiadania przekonań, postaw i zachowań różnych od naszych, a nawet sprzecznych lub też nisko przez nas ocenianych." (Słownik psychologiczny. Pod redakcją W. Szewczuka. Wydanie drugie. Str. 323 Wiedza Powszechna Warszawa 1985.)

"Tolerancja (...)uznawanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, czyjegoś postępowania, różniących się od własnych; wyrozumiałość." (Słownik Języka Polskiego Tom trzeci. R-Ż str. 510 PWN Warszawa 1989)

"Tolerancja wyrozumiałość, liberalizm w stosunku do cudzych wierzeń, praktyk, poglądów, postępków, postaw, choćby różniły się od własnych a. były z nimi sprzeczne".(Komputerowy "Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych z almanachem Władysława Kopalińskiego" Wersja 1. PRO-media CD 1998)

Czy więc, jeśli moje szesnastoletnie dziecko zacznie malować sprayem po ścianach, to powinien przymknąć na to oko? Być pobłażliwy i wyrozumiały? Gdybym tak uczynił to pewnie byłoby to w zgodzie z powyższymi definicjami tolerancji. Ale nie byłaby to tolerancja lecz głupota.

Definicja tolerancji zawarta w Encyklopedii Powszechnej PWN mówi, że "uznawanie prawa innych do posiadania poglądów, gustów itp. odmiennych od poglądów oceniającego, nie obejmujące jednak idei wstecznych, antyhumanistycznych czy wręcz zbrodniczych" (Encyklopedia Powszechna PWN Wydanie drugie. Tom czwarty . Str. 500 Warszawa 1987).

Można z tego wywnioskować, że malowanie po ścianach jest przejawem idei destrukcyjnej i jako takie tolerancji nie podlega. Przyznajcie jednak, że pogląd ten jest trochę naciągany.

Wydaje mi się, że wszystkie wyżej wymienione definicje mają tą samą wadę: opierają się na pobłażliwości i nie biorą pod uwagę przeciwdziałań jakie człowiek - który spotyka się z czynami czy poglądami, których nie akceptuje - może podjąć, a pomimo tego być nadal człowiekiem tolerancyjnym. Teza wydaje się dość pokrętna? Zaraz to wyjaśnię.

Otóż, to że nie akceptujemy czyjegoś postępowania wcale nie oznacza, że nie jesteśmy tolerancyjni. Tak samo jak i to, że jeżeli podchodzimy z wyrozumiałością do czyjejś postawy, zachowania czy czyichś poglądów, nie znaczy, że je akceptujemy. Ważny jest tu także zakres naszej reakcji. Czy jeśli podejdziemy pobłażliwie do malowania po ścianach, to znaczy, ze nie możemy ukarać "malarza"? Możemy. Ale każdy chyba przyzna, że kara śmierci - w tym przypadku - albo tylko 25 lat więzienia, to za dużo. Ale ostra reprymenda i nakaz odnowienia zniszczonej powierzchni to reakcja właściwa. Celowo przejaskrawiam, aby wskazać na czym polega tolerancja i jej brak. Pobłażanie nie jest najlepszym określeniem przystającym do tego co zwiemy tolerancją. Zrozumienie jest tu o wiele lepsze. Rozumiemy, skąd się wzięła potrzeba "malowania", a ponieważ rozumiemy i akceptujemy - do pewnego stopnia - przesłanki, które spowodowały pomalowanie ściany, dlatego też jesteśmy tolerancyjni. Nasze pobłażanie wyraża się w stopniu naszej reakcji na czyn.

Podany przykład dotyczy rzeczy, będącej sporym problemem społecznym (grafitti), ale stosunkowo małej wagi. Znacznie więcej emocji wywołuje sprawa aborcji. Są ludzie, którzy uważają, że decyzję o aborcji może podejmować samodzielnie kobieta, której problem dotyczy. To jej sprawa, jej suwerenna decyzja i jej odpowiedzialność moralna. Są także tacy, którzy uważają, że aborcja jest dopuszczalna, tylko w określonych sytuacjach, a decyzja nie jest tylko sprawą kobiety. I są także tacy, którzy uważają aborcję za zbrodnię i nie dopuszczają jej stosowania w żadnym przypadku. Czy jeśli ktoś ma inne zdanie jak ja, a ja jestem człowiekiem tolerancyjnym, to nie powinienem w żaden sposób walczyć o swoje racje? Gdyby tak miało być, a każda ze stron składałaby się z ludzi tolerancyjnych, to w zasadzie w ogóle nie powinni głosić swoich poglądów, bo byłaby to niedopuszczalna ingerencja w obszar poglądów innych. Oczywista bzdura.

Człowiek ma prawo mieć własne poglądy, ma prawo zachowywać się w sposób odmienny od innych, ma prawo przekonywać ich do swoich racji. Ale nie ma prawa nadużywać środków. W tym przypadku jest tak samo jak z obroną konieczną. Jeśli ktoś nas opluł, to możemy protestować, domagać się przeprosin i zadośćuczynienia, a nawet w odwecie opluć go także. Ale nie możemy go za to np. zastrzelić. Możemy natomiast zastrzelić zbója, który do nas strzela. Najlepiej wtedy, kiedy już nas kilka razy trafił, bo wtedy będziemy mieli mniej problemów przed sądem.

Walka z poglądami, piętnowanie czynów może się mieścić w ramach tolerancji, ale podkładanie bomb pod kliniki, gdzie dokonuje się aborcji świadczy o braku tolerancji. Nie ma tu tej definicyjnej "pobłażliwości i wyrozumiałości". To jest właśnie nietolerancja.

Gdzie więc są granice toleracji? "Granice tolerancji (...) to granice cudzych uprawnień." (Maria Ossowska - Normy moralne. Próba systematyzacji. Str. 184) PWN Warszawa 1985). Ale granice tolerancji, to także granice dopuszczalnych środków reakcji na czyny, poglądy i postawy innych. Szczególnie takie, które nie są zgodne z naszymi. Reakcje mocno przesadzone świadczą o braku tolerancji. Tego mi właśnie brakuje w cytowanych definicjach. "W pewnej minimalnej dozie każdy powinien być tolerancyjny. To jest taki powszechny, moralny obowiązek. Natomiast w jakim stopniu ma być tolerancyjny, to jego indywidualny wybór." (Prof. Jacek Hołówka w rozmowie z Kazimierzem Targoszem "Przekrój" nr 31 z dn. 05.08.2001. str. 30).

W rzeczywistości każdy człowiek jest w pewnym stopniu tolerancyjny. Jeden w minimalnym, inny w znacznie większym. To minimum tkwi w nas jak gdyby poza świadomością, natomiast wybory, których musimy dokonywać są trudne, właśnie dlatego, że są dokonywane świadomie. Jakie powinny być granice naszej wyrozumiałości? "Trudno tu o jakieś wskazówki poza zaleceniem, by nie śpieszyć się z potępianiem i rozszerzać raczej niż zawężać granice ludzkich uprawnień." (Maria Ossowska - Normy moralne. Próba systematyzacji. Str. 186) PWN Warszawa 1985)

Jeżeli przyjmiemy, że tolerancja nie może dotyczyć postaw, zachowań i działań destrukcyjnych wobec innych ludzi i wobec środowiska w którym żyjemy, to zrodzą się i tak nowe problemy. Zaraz pojawi się pytanie czy dany pogląd lub czyn jest czy nie jest destrukcyjny, czy to co szkodliwe dzisiaj, nie okaże się korzystne w przyszłości? Dlatego zawsze będą aktualne pytania o to, co to jest tolerancja i co to znaczy być człowiekiem tolerancyjnym? Najważniejsze odpowiedzi, każdy musi znaleźć sam w sobie. "Są ludzie, którzy ze względu na swoje przekonania moralne, religijne, kulturowe, obyczajowe nie potrafią być tolerancyjni. Wtedy trzeba powiedzieć, że są to ludzie okazujący pewna słabość charakteru. Człowiek nietolerancyjny nie popełnia więc błędu moralnego, ale intelektualny. Nie mamy prawa surowo go potępiać, ale mamy prawo ubolewać nad tym, że ma wąskie horyzonty i akceptuje tylko jeden styl życia." (Prof. Jacek Hołówka w rozmowie z Kazimierzem Targoszem "Przekrój" nr 31 z dn. 05.08.2001. str. 30).

Człowiek tolerancyjny musi przede wszystkim rozumieć innych ludzi, musi starać się poznać motywy, którymi się kierują i warunki jakie doprowadziły ich do takich, a nie innych zachowań, bo tolerancja nie jest sprawą instynktu lecz świadomości.

Henryk Szumielski - 05.08.2001.
       © Henryk Brunon Szumielski - wszelkie prawa zastrzeżone.                               Webdesign: Mateusz Szumielski 2005.